Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Zaduszki ekonomiczne

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

1 listopada oddajemy hołd zmarłym. I to zarówno najbliższym, jak i tym, których z różnych powodów szanujemy. W polskim panteonie pamięci mamy więc pisarzy, żołnierzy, polityków, malarzy oraz muzyków. Niestety brakuje mi w nim ekonomistów. Spróbujmy przynajmniej częściowo wypełnić tę lukę.

Spacer zacząć można na Powązkach Wojskowych w Warszawie. To tutaj pochowany został chyba największy polski ekonomista XX wieku Michał Kalecki (kwatera A32, rząd 2, grób 10). Kalecki miał w życiu wiele przystanków i zakrętów. Pochodził z Łodzi, studiował w Gdańsku i Warszawie, karierę naukową robił u Keynesa w Anglii, a potem w USA. Ale po wojnie wrócił do Polski (choć nie musiał, bo amerykańskie uczelnie stały przed nim otworem). Zmarł w Warszawie w kwietniu 1970 r. Sfrustrowany marcem 68 i ogólną sytuacją polityczną w Polsce. Niedługo po jego śmierci wyszło na jaw, że był na krótkiej liście kandydatów do ekonomicznej Nagrody Nobla w tym samym roku.

Niedaleko od Kaleckiego leży Oskar Lange (A28, Tuje, 16/17), ekonomista, który w okresie poprzedzającym II wojnę był rozchwytywany na amerykańskich uniwersytetach jako autor brawurowej koncepcji wmontowania rynkowych narzędzi (głównie swobodnie kształtujących się cen) do modelu centralnego planowania. Co było wówczas pomysłem absolutnie nowatorskim. Lange nie poprzestał jednak na ekonomii i mocno zaangażował się w budowanie w Polsce komunizmu. Rola pieszczocha władz PRL i prawdopodobna współpraca z wywiadem sowieckim sprawiają, że recepcja Langego jest dziś ograniczona.

Po wizycie na grobach dawno zmarłych gigantów polskiej ekonomii warto też złożyć hołd dwóm ekonomistom całkiem współczesnym. Pierwszy z nich to chyba najbardziej wytrwały krytyk polskiej transformacji Tadeusz Kowalik (D31, Tuje, 9). Drugim jest Mirosław Dzielski. Ten sławiący ekonomiczny liberalizm filozof i działacz gospodarczy - wymieniany nawet jako kandydat na premiera, który wprowadzi w Polsce kapitalizm - zmarł w czasie stypendium w USA w 1989 r., ale pochowano go na cmentarzu Salwatorskim w Krakowie.

Z powodu burzliwej historii spacer śladami słynnych polskich ekonomistów szybko musi przekroczyć granice kraju. I tak na przykład urodzony w Nowym Sączu twórca radykalnie wolnorynkowej szkoły austriackiej Carl Menger (nauczyciel Ludwiga von Misesa) ma piękny ekspresjonistyczny grobowiec na Cmentarzu Centralnym w Wiedniu (sektor 0, rząd 1, numer 88). W czasie wizyty w Berlinie jest z kolei szansa, by zapalić świeczkę na grobie Róży Luksemburg. Wielu rodaków może mieć rzecz jasna negatywny stosunek do jej internacjonalizmu (Luksemburg uważała, że państwa to przeżytek). Trudno jednak zaprzeczyć, że ta urodzona w Zamościu charyzmatyczna socjalistka była jedną z najważniejszych ekonomistek pierwszej połowy XX wieku. I jedną z nielicznych kobiet w tym męskim zawodzie. Luksemburg ma w Berlinie symboliczny grób na cmentarzu Friedrichsfelde. W całym mieście jest jednak kilka miejsc dokumentujących okoliczności jej śmierci w styczniu 1919 r. Łącznie z lokalizacją (okolice Tiergarten), gdzie bojówkarze z prawicowych organizacji paramilitarnych wrzucili jej zwłoki do Szprewy.

Jeśli ktoś chciałby więcej, zawsze może się skłonić ikonom światowej ekonomii. Efektowny grób Karola Marksa jest atrakcją wschodniej części londyńskiego cmentarza Highgate. Z kolei Friedrich von Hayek spoczywa w Wiedniu na cmentarzu Neustift (grupa 1, rząd 17, miejsce 11). Największemu rywalowi Hayeka, czyli Keynesowi pokłonić się nie sposób. Przynajmniej nie w sensie dosłownym. Bo ciało zmarłego w 1945 r. Anglika zostało skremowane. Najdziwaczniejsze są jednak losy doczesnych szczątków Jeremyego Benthama, który kazał swoje truchło zmumifikować i umieścić w gablocie w... korytarzu University College w Londynie. Ciało zmarłego w 1832 r. prekursora pozytywizmu jest tam do dziś. Oryginalne są nawet ubrania. Tylko głowa została wykonana z wosku. Podobno co roku w czasie tajnych posiedzeń rady uczelni ciało Benthama zostaje wyjmowane zza szybki, sadzane na wózek inwalidzki i przewożone do pokoju obrad. Widać to potem w protokołach posiedzeń, gdzie widnieje: "Jeremy Bentham: obecny, nie głosował".

@RY1@i02/2014/212/i02.2014.212.000000200.101.gif@RY2@

Rafał Woś dziennikarz DGP

Rafał Woś

dziennikarz DGP

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.