Dziennik Gazeta Prawana logo

Czy pedagogika to upadły Ikar

26 czerwca 2018

Minister nauki Lena Kolarska-Bobińska powiedziała w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej", iż nauki społeczne i humanistyczne zostaną włączone w program kształcenia studentów również na kierunkach technicznych i przyrodniczych. Ale powiedziała też, że musimy zapomnieć o pedagogice w starym stylu. I tu się minister spóźniła, bo już od dawna zapomniano o pedagogice w ogóle.

Zresztą nie ma czemu się dziwić. To efekt długotrwałej kampanii wymierzonej w kierunki humanistyczne deprecjonującej ich wartość rynkową oraz promowanie kierunków technicznych, których ukończenie miało zapewnić sukces.

Nauczyciel człowieczeństwa

Szkoda tylko, że wraz z upadkiem zainteresowania pedagogiką umiera - właśnie tak: umiera - ludzka duchowość. Bo pedagog pracujący w przedszkolu, szkole, pedagog specjalny, jak i ten pomagający innym poszukiwać siebie na nowo, np. w procesie resocjalizacji, obdarowują człowieczeństwem. A jakie będzie to człowieczeństwo, jeżeli kierunek ten studiować będą młodzi ludzie z osłabioną motywacją poznawczą? Którzy będą postrzegać w studiowaniu pedagogiki jedynie najłatwiejszą drogę do uzyskania dyplomu studiów wyższych.

Nastąpił czas zdeprecjonowania pedagogiki jako dyscypliny humanistycznej, bo nastąpił czas ubożenia ludzkiej duchowości. Powszechny brak refleksji nad dylematami egzystencji i ducha wyrażają współczesne tendencje postmodernizmu, w którym zanika nawet słownictwo z jego duchową semantyką.

Stan naszej duchowości nie stanowi już dla nas obiektu pobudzającego do refleksji, bo też i refleksji coraz mniej i duchowość zubożała. Zmieniło się słownictwo komunikacji, bo zmiany kulturowe i cywilizacyjne wprowadziły nowe kody kulturowe. Słowa takie, jak "przedsiębiorczość", "handel wiedzą", "gospodarka oparta na wiedzy", "kapitał ludzki" stały się ważnymi kodami naszej egzystencji, bez znajomości których trudno wyobrazić sobie współczesne bytowanie. Świat nowoczesnej, błyskawicznie rozwijającej się cywilizacji i prawa rynku, zmieniającego się modelu gospodarczego i społecznego silnie ingerują w nasze życie. Gospodarka rynkowa urynkowiła też społeczeństwo, w którym wszystko to, co stanowić powinno o jego ludzkiej kondycji, opanowane zostało przez ideologię rynkowego utylitaryzmu. W dal odchodzą słowa, w których jeszcze niedawno wyrażały się ludzkie myśli, uczucia, emocje stanowiące o niepowtarzalności naszego gatunku. Czyżby zawiodła mądrość, która ostrzegałaby przed utratą człowieczych, jedynych sensów egzystencjalnych? Gdzie się podziała, by uczyć nas samych siebie, by kształtować w nas wiarę i nadzieję, uczyć wiedzy o świecie i skłaniać ku dobru?

Ten proces kształtowania człowieczeństwa w nas samych inicjują pedagogika i ci, którzy realizują jej misję - pedagodzy, wychowawcy. Coraz mniej zdajemy sobie sprawę z tego, że to nauczyciel - wychowawca kreuje człowieczą duchowość i czyni to w sposób, jaki wyniósł ze studiów, uczestnicząc w zajęciach prowadzonych przez tych, którzy przekazywali mu wiedzę, praktyczne doświadczenie, pedagogiczną pasję.

Profesor Wiesław Ambrozik z Wydziału Studiów Edukacyjnych UAM stwierdził w "GW", że "potrzebujemy pedagogów, ale świetnie wykształconych, a nie masowego produktu. Studia pedagogiczne powinny być prowadzone tylko przez najlepszych dla najlepszych. (...) Zależy nam przecież, żeby mieć jak najlepszych wychowawców". Co zatem stanie się z nami, jeśli pedagogika, stopniowo pauperyzując istotę jej człowieczego potencjału, który jako wiedzę i doświadczenie przekazywała swoim kontynuatorom, stanie się ignorowanym społecznie zainteresowaniem? Ten proces już się zresztą zaczął. Różni myśliciele formułowali istotę i sens godnego życia. Nie tak dawno uczynił to prof. Wojciech Cellary, informatyk i pracownik akademicki Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, mówiąc: "Godne życie jest wtedy, kiedy jesteśmy komuś potrzebni. Kiedy robimy coś dla innych ludzi, którzy chcą to coś od nas kupić". Tak więc godne życie zapewnia handlowa transakcja, która spełnia się wtedy, gdy sprzedajemy coś innym.

To frazeologia, wydawałoby się jeszcze do niedawna, wykluczająca się w obszarach sprzecznych znaczeń. Sprzecznych tylko pozornie, bo ekspansja rynków w ramach światowej gospodarki spowodowała także ekspansję rynkowych wartości w światy organizowane niegdyś pozarynkowymi normami. Cellary twierdzi też kategorycznie, że "wyższe uczelnie powinny kształcić dla przedsiębiorczości", by po ich ukończeniu założyć własną firmę. Nie wykluczając czytelnych sensów tej wypowiedzi, osadzonej w ekonomicznych realiach naszej egzystencji, nie gubmy sensów tych, które uczłowieczają duchowość i które rozwijać w społeczeństwie powinni niezaprzeczalnie pedagogika i przygotowani w drodze jej poznawania nauczyciele i wychowawcy.

"Niemal kanonem akademickim staje się dzisiaj uniwersytet przedsiębiorczy. Mamy nadzieję, że w najbliższym czasie kanon ten nie przekształci się w przedsiębiorstwo uniwersyteckie. (...) Nie możemy pozwolić na to, by w miejsce autotelicznego kształcenia, formowania niepowtarzalnych osobowości młodych ludzi, zaczęło dominować wąsko rozumiane szkolenie zawodowe" - mówił prof. Jan Łaszczyk, rektor Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie. Uczelni, która kształcąc m.in. pedagogów specjalnych, obdarowuje ich człowieczeństwem w postaci głębokiej, coraz bardziej społecznie i rynkowo ignorowanej wiedzy pedagogicznej. Wszyscy ci, którzy zdeterminowani własnymi deficytami ludzkiej niemocy, obdarowani zostają człowieczeństwem przez wykształconych pedagogów, świadomych swej misji, otrzymują nową, wielką szansę na życie. I to jest najgłębszy sens istoty nauk pedagogicznych, coraz bardziej lekceważonych, deprecjonowanych spotami reklamowymi i rynkowymi kryteriami wartości. I taki wizerunek pedagogiki jako upadającego Ikara satysfakcjonuje resort szkolnictwa wyższego?

Wszystko to dzieje się za przyzwoleniem społeczeństwa, które w chaosie medialnych informacji, nie mając świadomości, co naprawdę dzieje się z edukacją, pozostaje obojętne na dramat Ikara pedagogiki, tak jak świadkowie tragedii Ikara ze znanego obrazu Bruegla. Minister zapowiada eksperymentalne programy we współpracy z MEN: uniwersytety młodych wynalazców, akademickie centra kreatywności dla uczniów, a dla przyszłych nauczycieli - akademickie centra kreatywności i szkoły ćwiczeń. Dobrze, że resort nauki ma plany unowocześniania edukacji na różnych jej szczeblach, oby konkretyzację ich rozpoczęto ze strategicznym zamysłem, nie zapominając jednakże - mówiąc słowami szefowej resortu - o pedagogice w starym stylu. Bo to ona, tworząc poczucie pedagogicznej misji, kształciła umysły i serca, obdarowując je człowieczeństwem.

Rynek dobra

Wspominany już nauczyciel akademicki z Poznania sformułował opinię, iż "stajemy się społeczeństwem, w którym zamiast ludzi do wynajęcia poszukujemy kompetencji do wynajęcia". Oprócz rażących znaczeń dosłownych, w których jawi się odczłowieczony sens tak formułowanych "kompetencji do wynajęcia", ale i wyrażające je słowo odebrać może czytelnik jako wyraz zdehumanizowanego stylu urynkowienia wszystkich obszarów naszej ziemskiej egzystencji, nawet i tych rządzących sferą ludzkiego ducha. Gospodarka rynkowa stworzyła rynkowe społeczeństwo, a przecież są jeszcze wartości, których nie da się kupić za pieniądze. Rozprawiając się z tym jakże ważnym dla nas wszystkich dylematem współczesności, światowej sławy humanista z Harvardu Michael Sandel, autor książki "Czego nie można kupić za pieniądze", stwierdza, że dzisiaj logika kupna i sprzedaży zaczęła rządzić całym naszym życiem. Upajająca wiara w rynek, ten rynkowy triumfalizm - w czasach sprzed ekonomicznego kryzysu - ukształtowały przekonanie, że prawa rynku tworzą publiczne dobro. Autor pyta, czy można oceniać efektywność bez refleksji moralnej dotyczącej tego, czego ta efektywność dotyczy? Czy wprowadzenie na rynek dóbr takich jak edukacja, zdrowie czy śmierć i postaw społecznych takich jak altruizm, przyjaźń czy solidarność nie zmienia radykalnie ich znaczeń?

U nas w Polsce w tę czułą strunę znaczeń niejednokrotnie uderza prof. Bogusław Śliwerski, przewodniczący Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN, uświadamiając, jak bardzo szkoła została poddana presji neoliberalnych ekonomistów.

Ten pedagog o ogromnym dorobku naukowym w codziennym zapisie na blogu, stanowiącym diariuszowski i jednocześnie głęboki intelektualnie zapis naszej edukacyjnej codzienności, nawiązał dialog społeczny, którego brak, sprzyjając społecznej niewiedzy, czyni z nas bezradnych ignorantów i ofiary edukacyjnej manipulacji. W jednym ze swoich ostatnich zapisów tak oto mówi o kształceniu i wychowaniu dzieci: "Trzeba je wzmacniać w radzeniu sobie z tym, co jest konieczne, by nie zatracały przy tym własnego człowieczeństwa, własnych sumień, wrażliwości na dobro i zło". Takich pedagogów mistrzów potrzebujemy dzisiaj, a będzie ich coraz mniej, jeśli Ikar pedagogiki upadnie.

@RY1@i02/2014/207/i02.2014.207.00000270a.802.jpg@RY2@

Ewa Lewandowska-Tarasiuk kierownik Pracowni Wychowania Literackiego w Akademii Pedagogiki Specjalnej im. M. Grzegorzewskiej w Warszawie, profesor Polskiego Uniwersytetu w Londynie

Ewa Lewandowska-Tarasiuk

kierownik Pracowni Wychowania Literackiego w Akademii Pedagogiki Specjalnej im. M. Grzegorzewskiej w Warszawie, profesor Polskiego Uniwersytetu w Londynie

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.