Dylematy pacyfisty
Każdy Polak, nawet słabo zainteresowany polityką i sytuacją międzynarodową, musiał słyszeć o aneksji Krymu przez Rosję i wojnie na Ukrainie. Wie też, że nie jest to sytuacja obojętna dla naszego kraju. Ale komunikaty, które do nas docierają, nie są jednoznaczne. Raz od części ekspertów (np. przy okazji środowego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego) słyszymy, że w razie konfliktu musielibyśmy radzić sobie sami. Innym razem jesteśmy uspokajani, że w razie czego pomoże nam NATO. W razie czego? - pewnie zastanawia się wielu takich jak ja, którzy wprawdzie mają głęboko wyryty w sercu i w głowie etos walki o wolność, ale nigdy broni w ręku nie trzymali. I mają świadomość, że patriotyzm dzisiaj mierzy się inną miarą. Poza tym kto dziś wierzy, że groźba otwartego konfliktu jest realna? Kto wierzy, że miliardy wydawane na wojsko w razie czego pozwolą nam się obronić?
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.