Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Ostrzeżenia nie na niby

28 czerwca 2018

Komentarz tygodnia

Radio często emituje ostatnio reklamę o niby-banku. Zleciła ją Komisja Nadzoru Finansowego. Ostrzega w ten sposób - zwłaszcza naiwnych i nieostrożnych - przed firmami, które udają poważne instytucje finansowe czy inwestycyjne. I oferują łatwe zyski, lecz, jeśli się lepiej przyjrzeć, ani grama wiarygodności.

KNF przypomina, że można sprawdzić, kto działa za jej zgodą i pod jej nadzorem. Nadzór nie jest oczywiście gwarancją bezpieczeństwa (czego dowodem np. proces w sprawie Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej), lecz oznacza, że pewne minimum przejrzystości musi być w działalności danego podmiotu zachowane. A ponadto, że jest on czasem kontrolowany i - o ile nie mamy do czynienia z zaplanowanym oszustwem - powinien spełniać określone wymogi kapitałowe i inne.

Na szczególną uwagę zasługuje w tym kontekście lista ostrzeżeń publicznych, czyli lista przedsiębiorstw, które wprawdzie nie podlegają nadzorowi KNF (bo nie są - nawet jeśli udają, że są - bankami, towarzystwami ubezpieczeniowymi, domami maklerskimi itd.), ale o których mimo to gotowa jest ona powiedzieć, że ich działalność budzi zastrzeżenia. Zanim "korzystnie" ulokujemy oszczędności, powinniśmy tę listę przestudiować, bo brak nadzoru w połączeniu ze wskazaniem, że firma podejmuje co najmniej kontrowersyjne czynności (uzasadniające skierowanie zawiadomienia do prokuratury), oznacza, że powinna nam się zapalić czerwona lampka.

Reklama i lista ostrzeżeń to dobra robota. Ale z tą ostatnią jest problem. Dawniej była pożyteczną, lecz słabo osadzoną w przepisach inicjatywą KNF. Po aferze Amber Gold pojawiły się odpowiednie regulacje. Raz wpisana na listę firma nie może być z niej wykreślona, nawet jeśli wykaże, że jest w porządku. W przypadku przedsięwzięć jak Amber Gold to dobrze - bo korzystne dla oszustów decyzje prokuratury (takie w tej sprawie zapadały) nie oznaczają zmian w ostrzegawczym rejestrze. W innych wypadkach może się okazać, że wahadło zanadto wychyliło się w drugą stronę i że ostrzeganie zamienia się w napiętnowanie. Tak też być nie powinno.

@RY1@i02/2014/184/i02.2014.184.183000400.802.jpg@RY2@

Krzysztof Jedlak szef Gazety Prawnej

Krzysztof Jedlak

szef Gazety Prawnej

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.