Ofiary nieufności
Dyskusja o jawności majątków osób pełniących funkcje publiczne ciągnie się od lat. Wciąż w tym samym duchu: ogólnie, co do potrzeby większość się zgadza, ale... W myśl zasady: jak sprawa dotyczy innych to dobrze, jak mnie osobiście - źle. Ostatnio Krajowa Rada Sądownictwa negatywnie zaopiniowała rządowy pomysł ujawnienia społeczeństwu oświadczeń majątkowych sędziów, które to owi sędziowie składają, ale które nie są upubliczniane. Argumenty? Bezpieczeństwo osobiste, ochrona życia, zagrożenie szantażem (bądź korupcją - niepotrzebne skreślić). Trudno nie zauważyć - wielki to kaliber. Można by się na szybko zastanawiać, dlaczego w takim razie na owe niebezpieczeństwa państwo polskie naraża urzędników i polityków, w których majątek każdy obywatel może zajrzeć ku ciekawości własnej i pożytkowi ogółu, ale mogłoby to nas doprowadzić do konkluzji, że oświadczeń w ogóle być nie powinno, bo przecież zdrowie i życie ważniejsze jest niż jakaś tam jawność. Że nie wspomnę o możliwości szantażu bądź korupcji (niepotrzebne skreślić).
W całych tych rozważaniach jedno nam umyka. Oświadczenia majątkowe to konsekwencja nie tyle potrzeby jawności, co podejrzliwości i nieufności. Nie ufamy ani sobie nawzajem, ani instytucji, w związku z tym chcemy trzymać je za rękę. A nuż na czymś złapiemy. Choć racjonalnie rzecz biorąc, tylko ktoś o małym rozumku wpisywałby do oświadczenia majątkowego korzyści uzyskane z przestępstwa, nie odpuścimy. Przecież wszyscy kradną. A jak kradną, to chociaż wiedzmy co.
Sędziowie (a w ich imieniu KRS), którzy nieraz wypowiadali się o niecnych zamiarach rządzących, właśnie padli ofiarą tej nieufności.
@RY1@i02/2014/149/i02.2014.149.000000200.802.jpg@RY2@
Andrzej Andrysiak z-ca redaktor naczelnej DGP
Andrzej Andrysiak
z-ca redaktor naczelnej DGP
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu