Oh, My Lord (Vader)
Wilki ostrzegają przed owcami - grzmi wiceminister sprawiedliwości. Warto ustalić, kto jaką rolę w tej historii rzeczywiście odgrywa
Niemcy, których pedantyzm słowotwórczy leży u źródeł ich sukcesów w filozofii i prawie, mają śliczne określenie: "Etikettenschwindel". Takie szachrajstwo jest bardzo rozpowszechnione. Polega na opatrzeniu nieprawdziwą "nazwą" czegoś lub kogoś. Bo Etikettenschwindel to więcej niż zwykły błąd czy omyłka. Zmiana etykiety ma w ten błąd wprowadzać. Etikettenschwindel jest też podstawą mimikry w przyrodzie, kiedy niegroźne stworzenia upodabniają się do innych, trujących lub niebezpiecznych, aby zmylić napastnika i uchronić się przed napaścią. Albo odwrotnie: ktoś niebezpieczny przybiera postać nieszkodliwą, aby nie wzbudzać obaw. Ot, taka metafora "wilk w owczej skórze". To właśnie jest Etikettenschwindel. Wilk przebiera się za owcę, aby podejść stado i je zmylić w niecnych (oczywiście) zamiarach. W metodyce toczenia sporów Etikettenschwindel należy do chwytów erystycznych, o których pisałam w poprzednim felietonie ("My, naturalne dzieci Schopenhauera", Prawnik 133/2014). Tematu nie wyczerpałam, zatem dziś dalszy ciąg.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.