Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Publiczny grosz w (głębokim) poważaniu

27 czerwca 2018

Chciałbym być w oczach innych mądry i piękny, godny podziwu, najwyższych urzędów i wszelkiego splendoru. A jakim mnie widzą? Nie wiem. Niestety, nie mogę wykluczyć, że odrobinę inaczej, niżbym sobie tego życzył. Jest jednak sposób, aby to sprawdzić i może nawet trochę zmienić. Wystarczy zlecić odpowiednią analizę - a w razie potrzeby także odpowiednie działania, np. firmie PR. Na pewno chętnie podejmie wyzwanie, jeżeli tylko dogadamy się co do ceny. Być może, jeśli nie będę się targował, wyniki przerosną moje oczekiwania i połechcą ego. Fakty przecież to jedno, a ich ocena - co innego. A jeśli się okaże, że jestem zagadką? Wtedy będę się musiał nad tym głęboko zastanowić.

Mam tylko jeden kłopot. Za takie usługi sporo się płaci, a ja sięgać do własnego portfela nie mam ochoty. Na szczęście i na to jest recepta. Od czego są cudze pieniądze? Wystarczy tylko mieć do nich dostęp. A to nie jest już takie trudne. Zwłaszcza jak się jest ministrem (np. sprawiedliwości), zaradnym posłem czy marszałkiem województwa.

Chciałbym też - przyznaję - pić wyłącznie najlepsze wina, najchętniej we wnętrzach o stosownym wystroju i do posiłków, które jak foie gras nie schlebiają politycznej poprawności, lecz podniebieniu - owszem. W czym problem? Oczywiście, znowu w rachunkach. Na szczęście i na to jest rada. Jeśli moich pieniędzy jest na to za mało albo żal wydawać własne, to przecież w zanadrzu są jeszcze te podatników.

Chciałbym też mieszkać na wsi, w przyjaźni z naturą, z daleka od gwaru i spalin wielkiego miasta. Dojazd do pracy? Dla dobra ogółu jestem gotów do wyrzeczeń. Wystarczy, aby limuzyna podjeżdżała na czas, a kierowca dbał, by sprawowała się niezawodnie. Koszty? Nie będą problemem, jeśli nie ja je poniosę.

A gdybym jednak umiał się bez tego obejść, nawet gdybym miał nieograniczony dostęp do wora z publicznym groszem? Byłbym psem ogrodnika? Populistą na pasku tabloidów? Zwolennikiem dziadowskiego państwa, wyznawcą syfu i folkloru? No, nie wiem. Może to by oznaczało, że troszczę się o dobro publiczne albo... przynajmniej, że umiem jeszcze zachować umiar.

@RY1@i02/2014/138/i02.2014.138.183000800.802.jpg@RY2@

Krzysztof Jedlak kierownik Gazety Prawnej

Krzysztof Jedlak

 kierownik Gazety Prawnej

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.