Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Lekcja z opcji

28 czerwca 2018

Kilka lat temu głośny był temat opcji walutowych, z powodu których setki, a może i tysiące polskich firm popadło w finansowe tarapaty. Niektóre długo lizały rany, inne musiały układać się z wierzycielami lub ogłosić upadłość. Oczywiście, za wszystkim stał brzydki zagraniczny kapitał, który jednak brudną (handlową) robotę wykonał rękami naszych banków. To one sprzedawały przedsiębiorcom instrumenty, które z związku z gwałtowną zmianą sytuacji na rynku walutowym i osłabieniem się złotego okazały się zabójcze (jak mówiono, toksyczne) dla nabywców. Zwłaszcza że banki doskonale wykorzystały chciwość jednych przedsiębiorców oraz - delikatnie rzecz ujmując - ignorancję innych: sprzedawały asymetryczne instrumenty, gdzie potencjalne zyski firm z umacniania się złotego były o wiele mniejsze niż ewentualne straty z tytułu osłabienia się naszej waluty. A było to wtedy, tj. zwłaszcza w 2007 r., gdy złoty był już rekordowo drogi, co jednak wielu menedżerom nie przeszkadzało wierzyć, a handlowcom twierdzić, że będzie jeszcze droższy - jakbyśmy mieli doczekać czasów, gdy będzie cenniejszy niż dolar .

A potem rozpoczęła się wieloletnia, trudna sądowa batalia o sprawiedliwość. W niektórych przypadkach dopiero teraz ma swój finał. Ponieważ umów opcyjnych było mnóstwo, więc i bardzo różne były okoliczności, w jakich je zawierano. Niektóre firmy nie tylko powoływały się na to, ale i rzeczywiście działały pod wpływem błędu. Za ciekawy - ale raczej zupełnie wyjątkowy - przypadek można uznać ten, kiedy to bank zbłądził- i w dokumentach pozamieniał strony transakcji, przez co finansowo wygrałby na tym przedsiębiorca. Wygrałby, gdyby sąd nie uznał, że spełnione są kodeksowe przesłanki uznania umowy za wadliwą (błąd w oświadczeniu woli). Biorąc pod uwagę proste poczucie sprawiedliwości, można rzec: szkoda, że bankowi się udało. Przypiekłby się na tym samym ogniu, na którym chciał usmażyć klienta. Ale sąd musi przestrzegać prawa.

Warto też pamiętać, że problem miały nie te firmy, które eksportowały bądź importowały, i poprzez opcje zabezpieczały wyłącznie realne przepływy walutowe. W kłopoty wpakowały się te, które chciały spekulować lub dały się na to namówić. Odebrały lekcję, że z instrumentami finansowymi - w tym bardzo zachwalanymi przez bankowych sprzedawców - lepiej uważać. Czyli tę samą, którą indywidualni klienci instytucji finansowych przerabiają co jakiś czas.

@RY1@i02/2014/125/i02.2014.125.183000400.802.jpg@RY2@

Krzysztof Jedlak kierownik działu Gazeta Prawna

Krzysztof Jedlak

 kierownik działu Gazeta Prawna

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.