Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Bezsilna złość Czesława Bieleckiego

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Czesław Bielecki pisze, że jest wkurzony. Rozumiem go. Tylko co z tego?

Zasłużony działacz podziemnej opozycji, a po przełomie (nie do końca spełniony) polityk, wzięty architekt i ceniony publicysta postanowił opowiedzieć czytelnikowi o swoim rozczarowaniu. Rozczarowaniu III RP. A zwłaszcza jej instytucjami, klasą polityczną oraz poziomem debaty. W porządku. Zwłaszcza że Bielecki nie jest w swoim gniewie odosobniony. Akurat teraz - przy okazji ujawnionych przez tygodnik "Wprost" taśm z udziałem Marka Belki, Bartłomieja Sienkiewicza czy Sławomira Nowaka - będzie dużo nowych powodów, by to zniesmaczenie polskim państwem uzasadnić.

Niestety, jeżeli mowa tu o rozczarowaniach, to jest nim również ten esej Czesława Bieleckiego. Głównie dlatego, że jego autor miota się w czymś w rodzaju bezsilnej złości. Chodzi wokół tematu III RP nabuzowany żalem i wyrzutami. Posiłkuje się co chwila mniej lub bardziej celnymi metaforami. Porównuje Polskę do osuwiska, nazywa ją państwem byle jakim albo prowizorką zawieszoną pomiędzy Wschodem a Zachodem. Nie jest to z resztą opis szczególnie odkrywczy. No bo co w tym nowego, że III RP nie zbudowała zbyt wielu autostrad, że młodzież migruje, że centrum Warszawy jest urbanistycznym chaosem albo że nie ustalono winnych śmierci komendanta głównego policji Marka Papały, a w ciągu zaledwie dekady doszło do trzech katastrof lotniczych z udziałem najważniejszych osób w państwie? Nie o to chodzi, że to nie jest prawda. Niestety jest. Ale po erudycie i doświadczonym aktywiście Bieleckim spodziewać by się można czegoś bardziej wyrafinowanego niż wyliczenie bolączek na poziomie telewizyjnej migawki. Chodziłoby o to, by pójść głębiej. Tymczasem tego tutaj nie ma. Nie ma odwołania do świeżych lektur, intrygujących analiz, badań, ciekawych rozmów oraz autorskich syntez. A za to tylko parę - przyznaję zręcznych - ale już nieco wyświechtanych anegdot.

Jeśli autor tej książki postawił sobie za cel dokopanie III RP, to mu się to zamierzenie w spektakularny sposób nie udało. Nie dlatego, że III RP jest taka świetna i że broni się sama. To Bielecki jest do tego pojedynku słabo przygotowany. Jego ciosy po prostu nie dochodzą do celu. Autor zapomina, że nie wystarczy się słusznie oburzyć. Trzeba jeszcze budować celne argumenty. I to najlepiej takie, które będą potrafiły dotrzeć do kogoś więcej niż tylko tych, którzy i bez książki się z nim zgadzają. Tymczasem on stawia przed Polakami tak "przełomowe" wybory, jak na przykład: "odwaga albo kundlizm", "refleks albo kunktatorstwo", "konkurencja albo klientyzm" czy "patriotyzm v. koniunkturalizm". Jasne, że po ich przeczytaniu wszyscy, których Bielecki krytykuje, uderzą się w piersi i przyznają: tak, staliśmy po stronie kundlizmu, kunktatorstwa, klientyzmu i koniunkturalizmu. Ale teraz już nie będziemy. A kiedy już Bieleckiemu udaje się namierzyć dylemat faktycznie nie tak prosty do rozstrzygnięcia (deregulacja albo korupcja), jego argumentacja zaczyna się wić tak mocno, że trudno za nią nadążyć. I trzeba całość przeczytać jeszcze dwa razy, by na koniec wyłoniło się tak odkrywcze przesłanie, że "wszystko zaczyna się i kończy na człowieku". Tak, jakbyśmy tego nie wiedzieli i przed lekturą książki "Jest alternatywa".

Czy jestem dla Bieleckiego niesprawiedliwy? Możliwe. Może powinienem pochwalić go za to, że w ogóle podejmuje takie problemy, stawia pytania i zachował dystans wobec błogiego samozachwytu wynikami minionego ćwierćwiecza. Nie wątpię, że tak jest. Nie zmienia to jednak faktu, że swoich argumentów nie dopracował i ich nie pogłębił. Pisząc książkę, która bardzo niewiele wnosi do dyskusji o potransformacyjnym dorobku III RP. Niestety.

@RY1@i02/2014/118/i02.2014.118.000002100.802.jpg@RY2@

Czesław Bielecki, "Jest alternatywa", Wydawnictwo Poltext, Warszawa 2014

Rafał Woś

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.