Kontrwywiad: zaglądanie bez pokazywania
Wiadomo, od czego się zaczęło. Od kobiety kuszonej przez węża. Wzięła jabłko przez ciekawość i ugryzła. Do dziś odbija nam się to czkawką. Chrześcijańska tradycja poucza: ciekawość to pierwszy stopień do piekła. A my, jako kraj katolicki, traktujemy tę przestrogę poważnie.
W pierwszym szeregu współczesnych ewangelizatorów: Służba Kontrwywiadu Wojskowego. Proszona - jak inne służby siłowe - przez Fundację Panoptykon o udostępnienie informacji o tym, ile razy sprawdzała potajemnie nasze billingi - jako jedyna odmówiła. I szła w zaparte. "SKW nie może się zgodzić na przechwytywanie informacji pod płaszczykiem dostępu do informacji publicznej" - przekonywali jej przedstawiciele. Pełnomocniczka SKW ostrzegła wręcz, że niektórzy funkcjonariusze rozważają pozwy, bo fundacja "za bardzo interesuje się ich służbą".
Wczoraj jednak warszawski sąd stanął po stronie ciekawości. Przyznał, że czysto statystyczne wyliczenia, dotyczące liczby wniosków o ujawnienie danych o abonentach, są informacją publiczną. Bo skoro obywatele godzą się na inwigilację - bezpieczeństwo w naszych czasach ma swoją cenę - to jednocześnie mają prawo wiedzieć, jaka jest tej inwigilacji skala: czy rośnie, czy spada, jakich sfer dotyczy.
Tymczasem sposób myślenia SKW zakłada, że sprawując pewien fragment państwowego dominium i mając prawa, których nikt inny w kraju nie ma, spływa też na jej funkcjonariuszy pewien splendor. Podobny do tego, jakim cieszyli się średniowieczni władcy, rozstrzygając o życiu i śmierci w zaciszu swojej komnaty i nie musząc się nikomu spowiadać. Kto się zanadto interesował - mógł stracić głowę.
W tej sprawie - chciałoby się powiedzieć - trafił swój na swego. Służba kontrwywiadowcza, z założenia spędzająca czas na pozyskiwaniu informacji, spotkała się w sądzie z fundacją o znamiennej nazwie: wszak panoptykon to konstrukcja, w której nic się nie ukryje ("wszystko widzącą"). Obie z założenia działają dla dobra ogółu. Mentalna różnica między jedną a drugą jest jednak kolosalna: panoptykon przejrzystość stosuje też wobec samego siebie. SKW musi się tego jeszcze nauczyć.
@RY1@i02/2014/117/i02.2014.117.000000200.802.jpg@RY2@
Barbara Kasprzycka zastępca kierownika Gazety Prawnej
Barbara Kasprzycka
zastępca kierownika Gazety Prawnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu