Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Egalitaryzm łączy prawicę i lewicę

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Nieżyjący od roku Robert William Fogel nie należy u nas do najbardziej znanych laureatów ekonomicznego Nobla. Tymczasem odkryć go warto. Bo "Czwarte wielkie przebudzenie i przyszłość egalitaryzmu" to pouczająca opowieść o tym, że różnice pomiędzy amerykańską prawicą a lewicą nie są tak duże.

Książka powstała w 2000 r., siedem lat po nagrodzeniu go Noblem. Przyznano mu go za dwie prace, w których przekreślał konwencjonalne spojrzenie na historię gospodarki USA. W latach 60. pokazał, że rozwój sieci kolejowej w Ameryce w XIX w. nie był tak przełomowym wydarzeniem. Dowiódł, że był to wynik przypadkowej decyzji zmonopolizowanego i dobrze umocowanego politycznie biznesu. Ale nie było to wcale rozwiązanie tańsze czy bardziej opłacalne niż wykopanie sieci śródlądowych kanałów. Dekadę później Fogel rozpętał debatę z pogranicza historii i gospodarki. Stwierdził, że niewolnictwo na południu USA nie było skazane na porażkę, bo w przededniu wojny secesyjnej był to ustrój efektywny i stabilny. A jego zniesienie było wynikiem interwencji politycznej, za którą stała racja moralna, ale ekonomiczna już niekoniecznie.

Już wówczas był na tropie koncepcji, które rozwinął w "Czwartym...". Pisał tę książkę pod wpływem przesunięć na amerykańskiej scenie politycznej lat 90., obserwując dochodzenie do głosu religijnej prawicy. Kulminacją stał się wybór "nowonarodzonego chrześcijanina" Georgea W. Busha na prezydenta USA w 2000 r. Fogel - przyznający sie do lewicowej tradycji - analizował to zjawisko inaczej niż straszące ciemnogrodem demokratyczne elity wschodniego wybrzeża. Jego zdaniem było ono przejawem kolejnego "wielkiego przebudzenia", które co jakiś czas nawiedzają amerykańską politykę.

Czym jest "wielkie przebudzenie"? To opóźniona (ale w sumie słuszna) reakcja społeczna na szybkie zmiany gospodarcze, zazwyczaj związane z pojawieniem się postępu technologicznego, który jest równie efektywny co bezduszny. I trudno się dziwić, że wywołuje reakcje. Najpierw obronne, potem dostosowawcze. Fundamentem tych przebudzeń jest zawsze religia (Fogel mówi nawet o cyklach religijno-ekonomicznych). Aby lepiej zrozumieć ich naturę, opisuje trzy poprzednie procesy tego typu. Pierwszy to narodziny oporu wobec Wielkiej Brytanii zakończone uzyskaniem przez USA niepodległości. Drugi to zniesienie niewolnictwa i wojna secesyjna. Trzecim jest budowa amerykańskiego państwa opiekuńczego w reakcji na wielki kryzys lat 30., zwieńczona wielkimi reformami socjalnymi z lat 60. XX wieku.

I zwłaszcza zestawienie trzeciego przebudzenia z nadchodzącym czwartym jest najbardziej intrygującą częścią książki. Bo przecież jedno z nich jest tym, z czego najbardziej dumni są lewicujący demokraci. A to drugie uważane jest za domenę twardej republikańskiej prawicy. Tymczasem - zdaniem Fogla - między tymi "przebudzeniami" zdecydowanie więcej jest podobieństw niż różnic. I prawica, i lewica stawiają na niwelowanie nierówności społecznych. Różnica wynika tylko z tego, że chcą dojść do celów różnymi drogami. Lewica - poprzez rozbudowę państwa opiekuńczego. Prawica - dzięki powrotowi do równości szans zakorzenionej w wolności gospodarczej.

Od publikacji książki minęło 14 lat, pionki na amerykańskiej politycznej szachownicy są ułożone w nieco innym porządku. Ale spór dzieci obu przebudzeń pozostaje aktualny. A spojrzenie Fogla nie traci nic z oryginalności i jest godne polecenia na równi z większością książek publikowanych w tej samej serii "Nobliści" (jej inicjatorem jest Leszek Balcerowicz). Do tego czytelników DGP nie trzeba jednak chyba mocno przekonywać. Zwłaszcza, że do tej samej serii należy książka Elinor Ostrom "Dysponowanie wspólnymi zasobami", która nie tak dawno została przez naszą redakcję uhonorowana Economicusem 2014.

@RY1@i02/2014/114/i02.2014.114.00000220a.802.jpg@RY2@

Robert William Fogel, "Czwarte wielkie przebudzenie i przyszłość egalitaryzmu", Oficyna WoltersKluwer Business, Warszawa 2014

Rafał Woś

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.