Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Reforma bez reformy

5 czerwca 2014
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Wiele wskazuje na to, że już w tym roku doczekamy się nowej kodeksowej regulacji umów na czas określony. Chodzi przede wszystkim o wprowadzenie nowych mechanizmów zapobiegających nadużywaniu tej formy zatrudnienia. Zamiast dotychczasowych (limit umów na czas określony i przerwa między nimi - art. 251 ustawy z 26 czerwca 1974 r. - Kodeks pracy; t.j. Dz.U. z 1998 r. nr 21, poz. 94 ze zm.) mają być wprowadzone ograniczenia łącznego czasu trwania takich umów. Nie znając ostatecznego rozstrzygnięcia, dziś wiemy, że różnica między związkowym a pracodawczym stanowiskiem w tym zakresie jest dość istotna, ale nie do usunięcia, skoro obie strony zgadzają się na sam sposób reglamentacji prawnej umów terminowych.

Niewątpliwie obecna regulacja w żadnym odczuwalnym stopniu nie wpływa pozytywnie na rozwój zatrudnienia na podstawie umów na czas nieokreślony. Decyduje o tym wiele czynników związanych nie tylko z coraz szerszymi możliwościami stosowania pozapracowniczych form zatrudnienia znajdującymi akceptację w judykaturze sądowej, lecz także ze skalą obciążeń pubicznoprawnych (podatki, składki) związanych z zatrudnieniem typu pracowniczego.

Na rynku dominują pracodawcy mali, co najwyżej średni, dla których model tradycyjnego zatrudnienia na podstawie umów na czas nieokreślony jest bardziej postrzegany jako zagrożenie niż jako szansa budowy stabilnej i lojalnej załogi.

Ewidentna i gołym okiem widoczna w statystykach niechęć do zatrudniania na czas nieokreślony ma być zwalczona przymusem prawnym polegającym na ograniczeniu czasu trwania tak lubianych umów na czas określony. Niewątpliwie jest to czytelniejszy instrument prawny ograniczania stosowania tych umów, tyle że nie przekłada się automatycznie na rozwój zatrudnienia bezterminowego.

A co, jak mechanizm ten nie zadziała, a mający na rynku pracy obiektywną przewagę pracodawcy powiedzą po prostu "nie"? Nie chcemy bezterminowych umów o pracę, nie chcemy bowiem stracić panowania nad zatrudnieniem, zarówno nad jego rozmiarami, jak i strukturą oraz kosztami. Nie chcemy sytuacji, w których cel zatrudnienia nie może być osiągnięty, a zatrudnienie musi trwać.

Misją pracodawców nie była, nie jest i nie będzie walka z bezrobociem. Ich misją jest prowadzenie zdrowych ekonomicznie przedsiębiorstw. Tylko takie gwarantują stabilne zatrudnienie.

Dlaczego to wszystko piszę? Przede wszystkim dlatego, że takie zmiany w kodeksie pracy, jak czytelniejsze wskazanie reguł zawierania umów na czas określony, wprawdzie pożądane zamiast nieczytelnych i tym samym niejasnych, ale bez szerszego katalogu koniecznych zmian, w najmniejszym nawet stopniu nie wpłyną na sytuację na rynku pracy. Kolejna reforma bez reformy.

Jeżeli zdeterminowani m.in. unijnym prawodawstwem mamy wspierać zatrudnienie na czas nieoznaczony, to najpierw trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie o źródła niechęci pracodawców do tej formy zatrudnienia, które można ograniczyć bądź nawet wyłączyć. Czy np. naprawdę konieczne jest utrzymywanie szczególnej ochrony dla ponad 50 (słownie: pięćdziesięciu) kategorii pracowników, w sytuacji gdy jest to obiektywnie konieczne i uzasadnione tylko w odniesieniu do kilku z nich? Czy naprawdę niemożliwe jest systemowe rozwiązanie umożliwiające skuteczniejsze ograniczanie powszechnie znanej patologii nadużywania zwolnień lekarskich? Pytania te można mnożyć, ale nie o to chodzi.

Chodzi o to, że przy tworzeniu projektów aktów prawnych, które mają na coś wpływać, potrzebna jest diagnoza problemu. W sytuacji braku takiej diagnozy zmiany w prawie, będąc w sferze deklaracji "wyrazem troski o losy ludzi pracy", tak naprawdę stanowią wyraz troski o wizerunek autorów takich zmian.

Dlatego to, czy łączny czas trwania umów na czas określony zostanie ostatecznie ograniczony do 18 (jak chcą dzisiaj związkowcy), czy do 48 miesięcy (jak chcą dzisiaj pracodawcy), będzie bez znaczenia dla sytuacji na rynku pracy, jeżeli nowym regulacjom nie będzie towarzyszyć m.in. uelastycznienie zatrudnienia na umowach bezterminowych i regulacja wielu innych czynników. Czas oddziaływania nakazami i zakazami na tak delikatną i wrażliwą sferę rynku pracy, jaką są formy zatrudnienia, po prostu minął.

@RY1@i02/2014/108/i02.2014.108.21700020b.802.jpg@RY2@

Grzegorz Orłowski radca prawny z Kancelarii Orłowski, Patulski, Walczak

Grzegorz Orłowski

radca prawny z Kancelarii Orłowski, Patulski, Walczak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.