Co ma wół do internetu
Był czas, w którym ten, kto pragnął posłuchać muzyki, rozglądał się za kimś umiejącym posłużyć się głosem i instrumentem. Zapraszał go i sam, lub w towarzystwie, wchłaniał efekty talentu i umiejętności muzyków. Bo, jak zauważył Eben Moglen, amerykański profesor prawa, współautor licencji GNU (licencja wolnego oprogramowania zezwalająca użytkownikom na zmianę i redystrybucję zmodyfikowanych wersji oprogramowania - red.), muzyka przez tysiąclecia "była czymś wyjątkowo nietrwałym, nie towarem, ale procesem społecznym zachodzącym w danym czasie i konsumowanym na miejscu przez ludzi, wśród których trudno było wyróżnić konsumentów i twórców". Słuchacze zwykle mieli na tyle zdrowego rozsądku, żeby zatroszczyć się o utrzymanie tych, którzy swym kunsztem uprzyjemniali im życie. Choć z uprawiania muzyki żyli, byłoby nadużyciem nazwanie ich jej sprzedawcami.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.