Będzie definicja czy nie będzie
Sporo zamieszania z tą definicją konsumenta. Prace nad projektem ustawy mającej zapewnić kupującym silniejszą ochronę trwają w najlepsze, a - jak można przeczytać w komentarzu na ten temat - projektodawca właśnie wycofał się z forsowanej dotychczas wersji tej definicji. Jak zauważa autorka tekstu, zgodnie z przyjętą w pierwszym czytaniu wersją dodatkowe uprawnienia miała zyskać każda osoba, która - dokonując czynności związanej z prowadzoną działalnością gospodarczą lub zawodową - działa także w celu niezwiązanym z tą działalnością i cel ten przeważa. Tu właśnie tkwił kłopot. W praktyce interpretacja takiej definicji mogłaby się okazać zadaniem niełatwym. No bo jak udowodnić, że samochodem kupionym w ramach jednoosobowej działalności gospodarczej częściej odwozi się dzieci do szkoły, niż jeździ na spotkania z klientami? Czy to jeszcze przedsiębiorca, czy może już konsument - pyta retorycznie komentatorka.
Postanowiliśmy też nieco dokładniej przyjrzeć się unormowaniom o kontrolowaniu przedsiębiorców. Ze żmudnych ustaleń wynika, iż instytucji do tego upoważnionych jest około 40. Muszą oczywiście przestrzegać warunków określonych w przepisach, w tym nazywanej niekiedy konstytucją przedsiębiorców ustawy o swobodzie działalności gospodarczej. Jednak sama liczba możliwych kontroli, ich różnorodność i drobiazgowy niekiedy charakter sprawiają, że prowadzącym biznes na pewno przyda się wiedza o obowiązujących regulacjach.
Mam też do zaproponowania temat bardzo specjalistyczny, ale moim zdaniem wielce interesujący. Dotyczy on rynku usług budowlanych. Autor artykułu stwierdza, iż nieuprawnione jest domaganie się od wykonawcy, aby sam przewidywał wszystkie sytuacje na budowie. Niby nic nadzwyczajnego w tym spostrzeżeniu nie ma, każdy pewnie się z nim zgodzi. Tymczasem praktyka jest inna. W Polsce obowiązuje ponoć model, zgodnie z którym najpierw wykonawca wykrywa problem i zgłasza go inżynierowi kontraktu i zamawiającemu. Następnie inżynier po licznych perypetiach zwraca się do wykonawcy o propozycję rozwiązania do akceptacji. Ten, w trosce o dobre relacje, obmyśla sposoby dalszego postępowania. Inżynier odrzuca je jeden po drugim. Ponieważ problem pozostaje nierozwiązany, wykonawca zaczyna być obciążany odpowiedzialnością za opieszałość i stwarzanie sztucznych problemów. W efekcie wcześniej czy później staje w obliczu groźby odstąpienia od umowy. Jak radzić sobie z tym kłopotem? Szczegóły w materiale.
@RY1@i02/2014/068/i02.2014.068.21500010a.802.jpg@RY2@
Paweł Wrześniewski redaktor merytoryczny
Paweł Wrześniewski
redaktor merytoryczny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu