Nie kijem go, to kulturalnie pałką
Jeśli ktoś byłby zainteresowany, ile pieniędzy pójdzie w tym roku z miejskiej kasy na sylwestrowy występ Dody czy Maryli Rodowicz, to najpewniej już się tego nie dowie. Podobnie jak mieszkańcy małej gminy nie dowiedzą się, ile wójt wyda na występ zespołu ludowego na lokalnym festynie. Właśnie zmieniono prawo.
Jak to się stało? Niejako przy okazji, na skutek "wrzutki" do ustawy, która przeszła jak dotąd niezauważona, w zasadzie bez konsultacji społecznych.
Zacznijmy od początku. Jesienią ubiegłego roku Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego próbowało dołączyć do projektu nowelizacji przepisów o zamówieniach publicznych zapis, który pozwalałby utajnić dane osobowe lub wysokość honorarium przy niektórych umowach zawieranych z wolnej ręki. Argumenty padały ważkie i piszę to bez ironii. Bo rzeczywiście zdarza się, że muzeum nie może kupić starodruku, dlatego że sprzedawca nie chce ujawniać swojego nazwiska. Albo organizator koncertu wybitnego artysty musi zapłacić więcej tylko dlatego, że ten nie chce, by inni dowiedzieli się, że akurat tym razem był skłonny zagrać za pół ceny. Nowy przepis miał rozwiązać te problemy. Antykwariusz miałby gwarancję, że jego tożsamość nie zostanie ujawniona, a znany dyrygent, że nikt nie dowie się, ile wziął za poprowadzenie orkiestry.
Pomysł ostatecznie nie został uwzględniony w rządowym projekcie. Zaraz jednak odrodził się w Sejmie. Zadziwiająco podobną do wcześniejszej propozycji MKiDN poprawkę zgłosił poseł Marcin Święcicki z PO. Równie podobna była też argumentacja - że tracimy możliwości wzbogacenia muzeów o nowe eksponaty, że omijają nas występy światowej sławy artystów. Niektórzy posłowie, i to nawet z rządzącej koalicji, próbowali co prawda rozpocząć dyskusję nad innymi - poza wskazywanymi w uzasadnieniu - skutkami tej poprawki, ale ostatecznie została ona przyjęta.
Jak już mówiłem, trudno kwestionować to, co rzeczywiście służy naszej kulturze. Tyle tylko, że jestem jakoś dziwnie pewien, iż nowe przepisy będą wykorzystywane przede wszystkim przez wójtów, burmistrzów i prezydentów do ukrywania, ile wydali na koncerty, festyny czy pikniki. Jesienią przecież wybory samorządowe, a więc będą jak znalazł.
@RY1@i02/2014/056/i02.2014.056.183000700.802.jpg@RY2@
Sławek Wikariak dziennikarz Gazety Prawnej
Sławek Wikariak
dziennikarz Gazety Prawnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu