Biję gender, trzymam z Ameryką, mam się dobrze
Katolicyzm w Europie i na świecie nie przeżywa dziś najlepszych chwil. To nie moja myśl, tylko byłego premiera Hiszpanii Jose Aznara, wyrażona zresztą dobrych kilka lat temu. Nie on pierwszy tak powiedział, nie on ostatni, przyznajmy jednak, że wypowiedział się zupełnie jak Polak z prawicy (Aznar, gdyby ktoś nie pamiętał, był Hiszpanem z prawicy). Tłumaczył dalej: "W jakimś stopniu bierze się to zapewne stąd, że wielu ludzi wstydzi się wyrażać swoje poglądy, swoje przekonania, ponieważ zaraz automatycznie zostają skatalogowani i otrzymują etykietkę. Na tym właśnie polega tyrania poprawności politycznej. Jeśli nie jest pan człowiekiem wierzącym, za to jest pan lewicowy, postępowy i antyamerykański, ma pan świat u stóp. Jeśli jest odwrotnie, może pan spodziewać się kłopotów". Przecież to nasz, prawicowy tekst! W Polsce katolicy są prześladowani, konserwatyści glanowani, a duchowi jankesi tkwią w rezerwatach, bardzo podle karmieni...
Nigdy nie miałem takich kłopotów. Spodziewam się, spodziewam, ale wciąż ich nie mam! Niezmiennie jestem proamerykański. Popierałem obie interwencje w Iraku. Nie wierzę w duchowe piękno cywilizacji singli, egoistów w ładnych kubraczkach. Wierzę w zbawczą moc modlitwy, ba, wierzę w sens ochrony tych zarodków i komórek, o których z przekąsem dowcipkuje się w lewicowoliberalnobógwiejakich kołach. Mało tego, zakazałbym wolnej sprzedaży mocnych alkoholi i wprowadził cenzurę reklam. Być może w Hiszpanii nie miałbym czego szukać - aczkolwiek Aznar został premierem, i to dwukrotnie. U nas... Byłem i jestem zapraszany do liberalnych mediów, pisywałem do "Wprost" czy "Newsweeka", a nawet do "Kultury Liberalnej", jedna z antyradiomaryjnych radiostacji zaproponowała mi nawet audycję. Uczę w dość liberalnej szkole. Tyrania poprawności politycznej na pewno marzy się niejednemu, ale na jawie pozostaje tylko straszakiem. To najoczywistsza z prawd, że katolicyzm jest osłabiony w stosunku do swoich najlepszych lat, czyli przełomu lat 70. i 80., ale nie szkodzą mu antykatolickie władze, media i dyrektywy unijne. Szkodzi mu to, co zawsze, od wieków i do końca świata. Ameryce nie szkodzi wymierzona przeciw niej propaganda, tylko sama Ameryka. I tak dalej...
Uczciwie mówiąc, nie uważam również, że szczególne prześladowania są udziałem Polek i Polaków antyamerykańskich, antykatolickich i prosinglowych z elementami gender. Z wielką chęcią jednak o tych prześladowaniach perorują, ba, łakną ich.
Z tyranią poprawności politycznej każdy chce się mierzyć, każdy chce poleżeć na pluszowym krzyżu.
@RY1@i02/2014/031/i02.2014.031.000002200.802.jpg@RY2@
Jan Wróbel dziennikarz i publicysta
Jan Wróbel
dziennikarz i publicysta
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu