Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Niewykorzystany potencjał

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Świetny pomysł. Rozczarowujące wykonanie. To najkrótsza charakterystyka nowej książki popularnego ekonomisty i publicysty Krzysztofa Rybińskiego.

Rybiński zebrał w jednym miejscu rozmowy z jedenastoma polskimi przedsiębiorcami, których łączy to, że nie zadowolili się sukcesem na krajowym rynku, lecz próbują zawalczyć o sukcesy za granicą. Jest Leszek Czarnecki eksplorujący kierunek wschodni (Białoruś, Ukraina). Jest Solange Olszewska, której autobusy (Solaris) jeżdżą po ulicach wielu niemieckich miast. Mamy Mirosława Grudnia (Vigo) produkującego m.in. detektory podczerwieni używane w łaziku Curiosity badającym Marsa. Albo Herberta Wirtha, prezesa działającego już teraz w skali absolutnie globalnej KGHM.

Temat pasjonujący. Rozmówcy ciekawi. A pożytek z publikacji potencjalnie duży, zwłaszcza dla tych, którzy chcieliby czerpać z doświadczeń pionierów biznesowej ekspansji. Na czym więc polega problem z tą książką? W zasadzie kłopoty są dwa. Pierwszy to dziwaczna forma, którą ta książka przybrała. Oto kilka przykładów. Rozmowa z Wojciechem Wyszogrodzkim (HTL-Strefa) zaczyna się od pytania Rybińskiego: "Pierwsze pytanie mam następujące...". Wyszogrodzki: "Żeby się panu profesorowi to wszystko nie pomyliło przy odsłuchiwaniu wielu wywiadów". Rybiński: "Nie pomyli się, wszystko jest tak zorganizowane, że zaraz wrzucam wywiad na komputer i wrzucam do osoby, która się zajmuje jego spisywaniem". Wyszogrodzki: "Przepraszam, że się wtrącam, ale ja tak z obowiązku dziennikarskiego podaję". Konia z rzędem temu, kto zrozumie, o co w tym fragmencie chodzi i dlaczego znalazł się na samym początku tej ciekawej rozmowy. Z kolei Dariusz Pachla (LPP) kończy wywiad w sposób następujący: "Jeszcze jedno, zanim się rozstaniemy: wszystkiego najlepszego z okazji urodzin". Rybiński na to: "Oj, jestem zaskoczony, bardzo dziękuję za pamięć. Tak się akurat złożyło, że mam 46. urodziny". Bardzo przepraszam, ale co to wszystko obchodzi czytelnika? Co tego typu wymiany uprzejmości wnoszą do omawianego tematu? Może w zamyśle mają być takim smaczkiem, który pozwoli czytelnikowi zobaczyć w rozmówcach żywych ludzi? Ale wtedy dużo lepszym rozwiązaniem byłoby napisanie przez Rybińskiego króciótkich wstępów do każdego wywiadu. Opowiedzenie o miejscu, w którym się spotykają, i zebranie swoich refleksji na temat rozmówcy. Ale tego nie ma. Rodzi się więc natrętne podejrzenie, że to nie żadne smaczki, tylko wykwit najzwyczajniejszego pod słońcem braku profesjonalizmu. Ot, najpierw ktoś spisał rozmowę jak leci, autor i wydawnictwo tego nie zredagowali. I powstały wywiady z nieznośnie długimi odpowiedziami, mieszaniem się wątków i dygresjami, w których nierzadko ginie meritum sprawy. Można by na to oczywiście przymknąć oko. Problem tylko w tym, że Rybiński sam kilkakrotnie (również we wstępie) deklaruje: "Osoby, które z reguły zasypiają po lekturze kilku stron ekonomicznego tekstu, będą czytały te wywiady z wypiekami na twarzy". To się niestety nie udało. No chyba że wypieki mają się brać nie z ekscytacji, lecz... z zakłopotania wywołanego takim brakiem profesjonalizmu.

Uważny czytelnik zwróci pewnie uwagę jeszcze na drugi mankament. Tym razem bardziej merytoryczny. Rozumiem, że Rybiński chce wystawić pomnik rodzimej przedsiębiorczości. Zauważa we wstępie, że media w Polsce rzadko piszą o sukcesach naszych firm, i uważa, że należy to nadrobić. W porządku. Tylko dlaczego tak często wpada przy tym w nieznośny ton: "Panie prezesie, dlaczego jest pan taki wspaniały?". Czytelnik pewnie nieraz będzie miał wrażenie, że Rybiński mógłby rozmówców troszeczkę bardziej przycisnąć. Nie w temacie mechanizmów samej rynkowej ekspansji. To robi bardzo dobrze. Ale chciałoby się, żeby dopytał tych stawianych przez siebie za wzór przedsiębiorców, co właściwie wynika z tego, że są firmą polską. I na ile ich osobisty sukces jest też sukcesem społeczności, z której się wywodzą? Gdzie płacą podatki? Czy nie przesadzają z outsourcingiem? Akurat wiele polskich firm ma z tym spore problemy. Przynajmniej jedna z nich znajduje się nawet w tej książce.

@RY1@i02/2014/021/i02.2014.021.000002800.802.jpg@RY2@

Krzysztof Rybiński, "Go Global!", Helion/OnePress, Gliwice 2014

 Rafał Woś

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.