Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Na lataniu za granicę z portów regionalnych można zarobić

1 lipca 2018

Wrocław apeluje o alternatywę dla lotów z przesiadkami we Frankfurcie, w Monachium czy Kopenhadze

31 marca pasażerowie wrocławskiego lotniska stracą możliwość podróży lotniczej liniami PLL LOT do dwóch centrów biznesowych w Niemczech. Podobna sytuacja czeka podróżnych z Gdańska, Krakowa, Katowic i Poznania. To konsekwencja decyzji przewoźnika o likwidacji połączeń międzynarodowych z portów regionalnych. Od wiosny loty do zagranicznych hubów przesiadkowych będą realizowane jedynie z Warszawy.

Tymczasem biznes musi latać z Wrocławia. To konieczne, by zapewnić rozwój gospodarce regionu. Decyzja podjęta raptem na kilka miesięcy przed wejściem w życie nowego rozkładu (wchodzi w życie pod koniec marca - red.) świadczy o arogancji przewoźnika. Nie będzie łatwo znaleźć zastępstwa na tych trasach, i to w tak krótkim czasie. Tym bardziej że dziś jesteśmy już po okresie, w którym linie lotnicze ustaliły letnią siatkę połączeń.

Część ruchu generowanego na trasach międzynarodowych przez porty regionalne zdaniem PLL LOT miałaby przejąć Warszawa. To nierealne. Już dziś samoloty na trasie Wrocław - Warszawa w godzinach porannego szczytu komunikacyjnego mają maksymalne obłożenie. Jeśli LOT nie wprowadzi do rozkładu dodatkowych rejsów, nie będziemy w stanie sprostać oczekiwaniom rynku w tym segmencie.

Tymczasem dane wskazują, że potencjał sieciowych połączeń międzynarodowych jest ogromny. Od początku roku do końca listopada we Wrocławiu z połączeń do Monachium, Frankfurtu, Dusseldorfu i Kopenhagi skorzystało prawie 270 tys. pasażerów. To oznacza, że wzrost dla tego sektora w 2013 r. wyniósł 6,7 proc. w porównaniu do tego samego okresu roku ubiegłego, zaś samoloty wypełniają się w 80-90 proc.

Kroki, by wykorzystać potencjał uwolniony przez LOT, już podjęła Lufthansa. Niemniej jednak na rynku wciąż pozostaje miejsce dla innych graczy i co nie jest bez znaczenia - również tych opierających się na polskim kapitale inwestycyjnym. Lukę powstałą po zlikwidowanych połączeniach LOT-u mógłby z powodzeniem wypełnić Eurolot. Dysponuje wystarczającą flotą i możliwościami. Staje się zatem realne, by we współpracy z regionalnymi partnerami - lotniskami i samorządami - mógł zaproponować podróżnym ciekawą ofertę w tym sektorze.

Najbardziej pożądane przez podróżnych są połączenia na główne lotniska największych europejskich miast, np. Zurychu, Brukseli czy lotnisko Charlesa de Gaullea w Paryżu. Dla pasażerów biznesowych takie połączenia stanowiłyby ciekawą - bo szybką i tanią alternatywę - dla lotów z przesiadką w hubach, a konkurencję z tanimi liniami. Eurolot wygra tym, że jego samoloty lądować będą na głównych lotniskach położonych bliżej centrów miast.

Na lataniu za granicę z portów regionalnych można zarobić, a Eurolot ma na to dobry pomysł. Te połączenia to nasz wspólny interes, dlatego powinno na nich zależeć nie tylko władzom lotnisk, samorządowcom, lecz także Skarbowi Państwa. Z analiz wynika, że nie zaszkodzi to próbie budowy przez LOT hubu w Warszawie, gdyż przy obecnej częstotliwości lotów krajowych i tak nie da się tam dowieźć więcej pasażerów. Polecą oni do Zurychu czy Paryża albo Lufthansą z przesiadką w Monachium lub we Frankfurcie, albo SAS-em z przesiadką w Kopenhadze - albo właśnie Eurolotem bezpośrednio do celu. Decyzje powinny więc być szybkie i oczywiste.

@RY1@i02/2014/004/i02.2014.004.00000110b.802.jpg@RY2@

Tomasz Walkow

Dariusz Kuś prezes Portu Lotniczego Wrocław

Dariusz Kuś

prezes Portu Lotniczego Wrocław

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.