Niewolnicy tabloidów
Ani nie jestem zwolennikiem kary śmierci, ani namiętnym czytelnikiem kolorówek. A jednak muszę przyznać, że w pierwszym odruchu na wieść o kolejnej tragedii, w której jakiś zwyrodnialec zakatował (lub prawie) dziecko, mam ochotę posłać delikwenta na krzesło elektryczne. Taka histeryczna reakcja dotyka większości z nas, co udowadniają badania socjologiczne. Poparcie dla kary śmierci zwiększa się po ujawnieniu przez media makabrycznego przestępstwa, a potem spada do stałego poziomu. I tak jest za każdym razem, kiedy skutkiem łamania prawa jest śmierć. Społeczeństwo oczekuje, że coś trzeba zrobić, a najłatwiej jest zmienić prawo. Jak? Zaostrzając kary.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.