Dziennik Gazeta Prawana logo

Rok czarnego łabędzia. Albo nawet kilku

29 czerwca 2018

Czarne łabędzie są niesłychanie rzadkie. Stały się one synonimem rzadkich zdarzeń na rynkach finansowych, takich, które mogą mieć drastyczne konsekwencje dla globalnej gospodarki. Takim czarnym łabędziem były upadek banku Lehman Brothers i konsekwencje tego bankructwa w postaci globalnej recesji w 2009 roku. W latach 2010-2013 banki centralne drukowały pieniądze jak szalone, żeby nie dopuścić do pojawienia się kolejnych czarnych łabędzi. Do tej pory się udawało: strefa euro się nie rozpadła, poza Grecją żaden inny kraj nie zbankrutował, a obligacje krajów południa Europy przyniosły spore zyski mimo szybko rosnącego zadłużenia, recesji i kryzysu politycznego w niektórych z nich. Cztery lata to długi okres, wystarczająco długi, żeby w wyniku masowego druku pieniądza i zerowych stóp procentowych narosły nieprawdopodobne patologie na wielu rynkach. Bańki spekulacyjne na rynkach akcji, obligacji, kredytów czy nieruchomości mogą wkrótce wejść w fazę dojrzałą, gdy silnie wzrośnie prawdopodobieństwo ich pęknięcia. Wiele symptomów temu sprzyja, mali inwestorzy zaczęli lokować pieniądze w coraz bardziej ryzykowne aktywa, to sygnał dla banksterów, żeby zacząć się powoli wycofywać, zgarnąć zyski i zostawić zwykłych ludzi z abstrakcyjnie wycenionymi akcjami lub nieruchomościami. Nie pierwszy raz i nie ostatni tak potoczy się historia.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.