Współżycie w czasach zarazy
Niedawno wpadła mi znów w ręce stara książka. To znaczy nie tak stara jak na przykład "Krytyka praktycznego rozumu" Kanta, która ma lat dwieście z okładem, i nie tak stara jak, powiedzmy, "Państwo" Platona, które niedługo będzie miało lat 2300. Moja książka ma niecałe 30 lat, ale tak naprawdę to jest już starsza niż Kant i Platon razem wzięci. Litery się bowiem starzeją w różnym tempie, gazeta z wczoraj jest stara dziś, bywa że pięcioletnia powieść błaga, by ją postawić na półce spokojnej starości. A dzieła, które załapią się do Wielkiego Kanonu, mogą odetchnąć z ulgą i, leżąc do góry brzuchem poza czasem, czekać sobie na kolejne reinterpretacje. Moja książka na synekurę w kanonie miała poniekąd szansę: była głośna, dobra, ostentacyjnie czytali ją w tramwajach studenci. Dziś jednak nie da się ukryć, ma zmarszczki, siwe włosy i myśli o kupnie laski, a jest to "Przygodność, ironia, solidarność" Richarda Rorty’ego.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.