Rozpieszczona Europa rozmyśla o moralności
Uchodźcy szturmują Europę. Dla jej obywateli od lat 40 w dół, rozpieszczonych tak upragnionym przez szturmujących dobrobytem, to pierwszy moment, kiedy debata moralna ma tak głęboko rzeczywisty charakter; kiedy jej wynik stanowi o ludzkim życiu lub śmierci i może nieodwołalnie zmienić oblicze ich świata. Po raz pierwszy moralne poglądy, wykształcone przy rodzinnych stołach, wśród przyjaciół i w zaciszach uniwersytetów, obnoszone z dumą lub półgębkiem na debatach prywatnych i publicznych mają realną szansę się zmierzyć z rzeczywistością i pokazać, ile są warte. Dla moralisty, tak domorosłego, jak i zawodowego - bo polityka, nauczanie i komentarz społeczny to w pewnym sensie zawodowy moralizm - to rzadki w swej radykalności test na sensowność, zakres i utrzymywalność jego teorii. I jak sobie radzą te nasze przekonania i idee? Słabo. Mene, tekel, fares. Wszystkie są zbyt lekkie. I cokolwiek by się stało w kwestii uchodźców, to ich napływ nauczy nas przynajmniej jednej rzeczy - moralnej pokory. Bo wygląda na to, że "robić" w moralności można tylko brudnymi rękami i że teoria nie jest najlepsza w wyprzedzaniu rzeczywistości.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.