O upałach, mrozach i gospodarce
Ekstremalne jak na nasz klimat okresy pogodowo-kalendarzowe, nie tylko upały, lecz także mrozy, ulewy czy po prostu święta i długie weekendy, skłaniają do pytania o ich wpływ na gospodarkę. Pytają (i odpowiadają) wszyscy: dziennikarze, ekonomiści, Kowalski i Nowak, więc i ja dorzucę swoje trzy grosze. Szczególność tych okresów skłania nas do przeceniania ich roli i skali oddziaływania. Nie ma się nawet szczególnie czemu dziwić. Osobie bezskutecznie próbującej zarezerwować pokój nad Bałtykiem na kolejny długi weekend nietrudno sobie wyobrazić, że upały to dla gospodarki dar z niebios. Zimą, z mrozem trzaskającym za oknem i metrem śniegu, łatwo pomyśleć, jak gospodarka ucierpi przez trudności czy wręcz oczywistą niemożliwość wykonywania wielu działań (np. prac budowlanych czy usług transportowych). Wreszcie, dziewięciodniowy weekend majowy musi mieć przecież negatywny wpływ na produkcję. Jednak procesy gospodarcze są znacznie bardziej złożone i myśląc o takich zdarzeniach, warto pamiętać, że każdy kij ma przynajmniej dwa końce. Powoduje to, że rzeczywisty wpływ na gospodarkę jest znacznie mniejszy, niż mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.