Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Oskarżam

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

"Przeliczeni" Daniela Dziewita to bardzo gorzka opowieść o kolejnym pokoleniu przegranych polskiego kapitalizmu. Większość z nich to ludzie przedsiębiorczy.

Wielu miało za sobą udane doświadczenia w drobnym handlu detalicznym lub usługach. Ale nie chcieli spoczywać na laurach, bo działali w myśl zasady, że "kto nie idzie do przodu, ten się cofa". Nie załamywali rąk, gdy w ich miastach pojawiały się galerie handlowe. Postanowili zmierzyć się z wyzwaniem i otwierali w nich sklepy, salony i restauracje. I skończyli źle. Z potwornymi długami, depresją i poczuciem, że spotkała ich głęboka niesprawiedliwość. Poznajcie przeliczonych.

Jednym z nich jest Dziewit. Przez kilka lat z sukcesami prowadził firmę szkoleniową, ale zapragnął czegoś bardziej stabilnego. Razem ze wspólnikiem postanowili otworzyć salon fryzjerski w jednym z bielskich centrów handlowych (potem jeszcze jeden w Tarnowie). I popłynęli. Bo natychmiast zaczęły mnożyć się kłopoty. Ruch w galeriach okazał się zdecydowanie mniejszy, niż obiecywali ich właściciele podczas negocjowania umów, a infrastruktura pozostawiała wiele do życzenia (w salonie fryzjerskim nie było odpływu wody). Realne oraz bardzo wysokie pozostawały za to czynsz oraz kolejne ukryte opłaty (dostawca internetu, któremu nie można wypowiedzieć umowy, bo nie ma konkurenta).

Dziewit szybko się zorientował, że dobrego interesu nie zrobi. W normalnych warunkach by się wycofał, by zminimalizować straty. Jednak w interesach z galeriami normalność oznacza coś zupełnie innego, niż można się spodziewać. Umowy najmu są tak skonstruowane, by nie dało się z tego interesu tak łatwo wykaraskać. A jeżeli już, to z potężnymi długami na karku.

Dziewit zaczął pisać blog na temat swoich doświadczeń. Twierdzi, że w celach przede wszystkich autoterapeutycznych. Wkrótce okazało się, że zgłaszają się do niego ludzie z podobnymi, a często wręcz jeszcze bardziej dramatycznymi historiami. Tak zrodził się pomysł na książkę, która jest czymś w rodzaju reportażu. Dziewit przeplata swoje doświadczenia z historiami przeliczonych z całej Polski. Głównie z małych miejscowości. Dziewit stawia tezę, że skrajnie niekorzystne umowy najmu nie są odosobnionymi wypadkami. Jego zdaniem to logika rodzimego systemu retail jest patologiczna. A galerie opierają modele biznesowe na łapaniu w pułapkę naiwnych oraz złaknionych zysków drobnych przedsiębiorców. Od kilku lat łapany jest zwłaszcza small business w miastach i miasteczkach, bo galerie - po podbiciu największych aglomeracji - kolonizują teraz prowincję. Najpierw mami się "ofiary" mirażem krociowych zysków, a potem się ich wyciska jak cytrynę aż do ostatniej kropli gromadzonych przez całe życie oszczędności.

Ta książka nie jest reporterskim mistrzostwem świata. Bo Dziewit zbyt często popada w patos, nie jest też bezstronnym obserwatorem (biorąc pod uwagę jego historię, trudno się dziwić). Ale ta książka ma w sobie moc i wściekłość. Wykrzyczanego głośno: Oskarżam! A z autentycznego gniewu nie można się ani wyśmiewać, ani tym bardziej go lekceważyć. Trzeba tę książkę przeczytać. Choć nie będzie to lektura, która pozostawi nas w fotelu z uśmiechem na ustach.

@RY1@i02/2015/117/i02.2015.117.000002800.802.jpg@RY2@

Daniel Dziewit, "Przeliczeni. Tajemnice galerii handlowych", Videograf, Chorzów 2015

Rafał Woś

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.