Dziennik Gazeta Prawana logo

Pochwała podwórka

2 lipca 2018

Jestem dzieckiem z kiepskiej dzielnicy. Spędzałem całe dnie, bawiąc się z innymi dziećmi na klasycznym podwórku studni, a czasami wymykając się wraz z nimi do pobliskich dzikich zakątków, ni to parków, ni to lasków. Nikt mnie nie pilnował. Nikt nie organizował mi czasu. Musiałem sam sobie radzić w podwórkowych konfliktach i w napadach nudy, które stawały się naszym udziałem. Zmuszały nas one do wymyślania sobie nowych zabaw, twórczości, która wspierała się na naszej wyobraźni oraz umiejętności przekonywania innych do własnych pomysłów. A ponieważ skład socjalny moich kolegów (koleżanek na podwórku nie było, tak się jakoś fatalnie złożyło) był nader zróżnicowany i rozciągał się od chłopaków z rodzin patologicznych, w tym rodzin alkoholików i drobnych złodziei, do synów średnio zamożnych rodziców aż po dzieci z rodzin ówcześnie (w latach 60. XX wieku) uprzywilejowanych, trzeba się było wykazać nie byle jaką umiejętnością perswazji, aby w tym socjalnie (i charakterologicznie) zróżnicowanym towarzystwie znaleźć posłuch.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.