Tanie usługi? To tylko wyjątki
Oprócz zwykle podawanych powodów podwyżek opłat w bankach, takich jak to, że przy niskich stopach procentowych trudno im zarabiać na odsetkach, czy to, że ustawowe obniżki opłat od transakcji kartowych zmuszają bankowców do kombinowania, jak wyrównać związany z tym ubytek dochodów, są też inne powody. Przez kilkanaście ostatnich lat bankom zależało na pozyskiwaniu nowych klientów. Pierwsze konta otwierali ci, którzy już wcześniej mieli dochody, ale z różnych względów nie korzystali z usług finansowych. Oraz wchodzące na rynek pracy pokolenie wyżu demograficznego. Teraz zdecydowana większość z nas konto już ma (ci, co nie mają, nie wyglądają z punktu widzenia bankowców na perspektywicznych), a wyż się skończył. Rynek jest podzielony. Może się zdarzyć, że komuś przyjdzie do głowy, by zacząć się na nim rozpychać dzięki tanim usługom, ale to będą wyjątki.
W ostatnich dniach doszedł kolejny powód: skok kursu franka - wbrew pojawiającym się tu i ówdzie komentarzom - wcale nie jest dla banków korzystny. Jeśli wśród klientów pojawią się na większą skalę problemy ze spłatą zadłużenia, w bankach przełoży się to na bezpośrednie straty. Umocnienie franka ma też negatywny wpływ w krótkim terminie: wprawdzie wartość kredytów denominowanych w tej walucie urosła, ale o tyle samo urosły zobowiązania banków. Mówi się, że wyniki banków zależą od kondycji ich klientów. Jeśli chodzi o wysokość opłat za rachunki - działa to również w drugą stronę.
@RY1@i02/2015/011/i02.2015.011.00000020a.802.jpg@RY2@
Łukasz Wilkowicz redaktor Dziennika
Łukasz Wilkowicz
redaktor Dziennika
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu