Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Księgowy z GS-u

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Rok temu było haiku. Dziś są limeryki. Jak tak dalej pójdzie, to za kilka lat będziemy mieli antologię poezji ekonomicznej autorstwa czytelników DGP. Niewykorzystanych gatunków lirycznych jest ciągle pod dostatkiem. Jest sonet, są elegia i anakreontyk. Oto najlepsze ekon-limeryki przysłane na ogłoszony jeszcze przed świętami konkurs. Autorom gratuluję i zazdroszczę talentu.

Gdyby te limeryki faktycznie znalazły się kiedyś w antologii, jej wydawca napisałby pewnie, że ich "autorzy najczęściej rozliczają się w swoich poetyckich utworach z dorobkiem polskiej transformacji ustrojowej". I to na różne sposoby. Na przykład Krzysztof Kępa rozprawia się z generalną fascynacją doktryną neoliberalną:

Dopadł nas waszyngtoński konsensUS

przewrotny, neoliberalny wirus

im dalej od Pentagonu

tym większe dają dawki metadonu

Chicago Boys! Wolność czy przymus?

Z kolei limeryk Tomasza Lipnickiego zwraca uwagę na pewną charakterystyczną cechę polskiego skoku w kapitalizm. Zwany przez niektórych badaczy uwłaszczeniem nomenklatury, przez innych przykładem na działanie tzw. zasady drzwi obrotowych między polityką a biznesem:

Główny Księgowy z pewnego GS-u

Dosyć małego miał (interesu)

Wstąpił do Partii i został ministrem

Bo na wyborach pierwszy był na liście

I chciał iść sprawdzić się do biznesu

A ponieważ dobry limeryk powinien zawierać odniesienia do nazw geograficznych, mamy i takie teksty, jak ten Rafała Halika:

Pewien profesor ekonomii z Lipna

Wprowadził reformę, co nie jest dowcipna

Efekt był taki nie wiadomo jaki

Że skończyła się transformacja zaszczytna

Gwoli sprawiedliwości dodać należy, że bohater tego limeryku całkiem niedawno wyznał (w wywiadzie rzece "Trzeba się bić"), że tak naprawdę urodził się we Włocławku. Dla dobra rymu (i poezji) zostańmy jednak przy pierwotnej i obowiązującej przez wiele lat wersji jego biografii.

W zbiorze ekon-limeryków nie mogło też zabraknąć wierszyków mniej przyzwoitych. Bo - czy się to komuś podoba, czy nie - dobry limeryk musi trochę poświntuszyć. Mamy więc utwór autorstwa Tomasza Lipnickiego dowodzący daleko idących podobieństw między życiem erotycznym i ekonomicznym.

Finansista rodem z Krakowa

Koleżankom staniki luzował

One mówiły: "mój złoty

Ogranicz raczej popyt

Bo podaż nie jest gotowa"

Na szczególne wyróżnienie zasługuje jednak ten oto poemat. Nie tylko za przewrotność i aktualność. Ale również za to, że jego autor to Przemek Barankiewicz, redaktor naczelny portalu "Pulsu Biznesu". Cieszy nas to niezmiernie, bo oznacza, że konkurencja uważnie nas czyta. I mam nadzieję, że tak pozostanie:

Pewien poeta znad Sekwany

Od lat chodził niedoceniany

Błądził i pytał socjaldam:

"Czego potrzeba Pani, Madame?"

Czy to hrabianka, czy krawcowa

Odpowiedź była jednakowa:

Za każdym razem krzyczał "ał!",

Gdy słyszał słowo "Kapitał"

Aż z tego bólu hit napisał,

Nad Wisłę dotarł i rym mu zwisa!

I jeśli ktoś nadal nie wie, o kim mowa, to nieuważnie czytał DGP, bo akurat o pewnym głośnym ekonomiście znad Sekwany pisaliśmy bardzo wiele.

A na koniec ja:

Adept ekon-żurnalistyki

siedział i czytał ekon-limer y ki

dzięki wam smithianie, keynesiści,

libertarianie i inni trockiści!

za rok będą. . . trioleciki

@RY1@i02/2015/005/i02.2015.005.00000020a.801.gif@RY2@

Rafał Woś dziennikarz DGP

Rafał Woś

dziennikarz DGP

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.