Dziennik Gazeta Prawana logo

Barbarzyńcy robią demokrację

1 lipca 2018

Rewolucja już się zaczęła. I przybiera na sile. Milczące dotąd masy przemieniły się z biernych odbiorców przekazu płynącego z góry, od elit, w czynnych uczestników życia publicznego. Dzięki internetowi

Jeśli nie chcemy dać prawa głosu wszystkim, nie nazywajmy się demokratami. Umówmy się od razu, że aby ratować swoją pozycję, trzeba wprowadzić jakąś dyktaturę. Choćby mięciutką. Puchatą i milutką. Możemy nazwać ją demokracją limitowaną - żeby zabrzmiało lepiej. Nie? To przyjmijmy, że choć demokracja nie jest (co za banał) najdoskonalszym z ustrojów, to lepszego nie wymyślono. A internet i sieci społecznościowe sprawiają, że rozlewa się ona coraz szerzej. Pozwala partycypować w życiu społecznym i politycznym milczącym dotąd tłumom. Sytuacja jest zero-jedynkowa, w gruncie rzeczy prosta. Jak bardzo nie staralibyśmy się jej skomplikować. I jak bardzo to społecznościowe ciastko nam nie smakuje.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.