Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Likwidacja NFZ nie załatwi obiecanych 6 proc.

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

PiS obiecał i zapomniał. Mowa o wzroście wydatków na system ochrony zdrowia do 6 proc. PKB w perspektywie najbliższych lat. Czyli czołówki europejskiej pod tym względem jeszcze długo nie dogonimy. Resort zdrowia rzuca pomysłami, ale nie przedstawia konkretnej recepty na zwiększenie budżetu zdrowotnego.

Jednym z nich jest likwidacja NFZ. Tyle że usunięcie go z mapy instytucji niewiele zmieni. Nie ma bowiem systemu sprawnej kontroli przepływu tych pieniędzy, które w zdrowotnym krwiobiegu już krążą. W efekcie, jak szacują eksperci, nawet 60 0 m ln zł rocznie zamiast być przeznaczane dodatkowo na świadczenia, wyparowuje. Wydając pieniądze na świadczenia bez nowoczesnego systemu informatycznego, NFZ działa jak ślepiec - po omacku.

To główny zarzut wobec wszystkich ekip rządzących. Przez tyle lat projekt e-zdrowia wciąż nie wyszedł z wieku dziecięcego. Przypomnę, że tylko w tym roku miały zacząć działać: internetowe konto pacjenta, e-recepta, rejestracja w placówkach medycznych przez internet oraz możliwość sprawdzenia historii choroby online. Z zapowiedzi wycenianych na ponad 70 0 m ln zł zostały konflikty personalne i zwolnienia wieloletnich pracowników zajmujących się informatyzacją, co swój finał znalazło w sądzie pracy. Do tego cieniem nad prawidłowym wdrażaniem projektu e-zdrowia kładzie się brak przejrzystości w zawieranych umowach przetargowych, m.in. na serwisowanie sprzętu IT w NFZ. To tylko potęguje ogólne odczucie chaosu.

Jakby tego było mało, NFZ od dłuższego już czasu nie mógł wyjść z butów chłopca do bicia. Nie tupnął nogą, gdy jeszcze poprzedni rząd, zawieszając proces kontraktowania świadczeń zdrowotnych, w praktyce wykluczył nowe podmioty z konkurowania o środki publiczne na leczenie chorych. W efekcie od kilku lat kolejki się wydłużają, dostęp do lekarzy, zabiegów i operacji się nie poprawia, mimo że pieniędzy w budżecie NFZ jest więcej.

A wszystko dlatego, że fundusz nie potrafił wywalczyć sobie w tej kwestii pozycji partnera. Został zepchnięty do pozycji instytucji-wytrycha. Nie przekonuje tłumaczenie jego pracowników, że fundusz jest tylko wykonawcą ustaw przegłosowanych przez Sejm czy rozwiązań zaproponowanych przez resort zdrowia. Stał się urzędem, który działa nie wiadomo w czyim imieniu. Bo na pewno ani pacjentów, ani świadczeniodawców. W końcu nawet nie państwa. NFZ mógł być panem i władcą, a kończy jako ubogi krewny, ale pozbywając się funduszu, rząd obiecanych 6 proc. PKB nie znajdzie.

@RY1@i02/2016/089/i02.2016.089.00000030b.802.jpg@RY2@

Dominika Sikora

zastępca redaktor naczelnej

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.