Samotność człowieka pracy
W kanale "Kultura" Telewizji Polskiej z dużym opóźnieniem względem premiery kinowej obejrzałem film pt. "Dzień kobiet" w reżyserii Marii Sadowskiej. Znakomity. Odniosłem wrażenie, że sytuacje w nim opisane, odwołujące się ewidentnie do słynnego kiedyś konfliktu pewnej pracowniczki z dużą siecią handlową w Polsce, już kiedyś widziałem. Że znam już te klimaty i że znam także ten rodzaj filmów. Ależ tak! To przecież dobrze mi znane z lat 70. XX w. kino moralnego niepokoju. Wstrząsnęło mną to odkrycie. Wszak kino owo piętnowało "błędy i wypaczenia" poprzedniego systemu. To miało się już nigdy nie powtórzyć. Traktowanie ludzi jak śmieci, deptanie ich godności, łamanie ich charakteru, niszczenie solidarności przez napuszczanie jednych na drugich, cyniczna gra władzy z poddanymi, niesprawiedliwość i demoralizacja wywołana warunkami systemowymi, działania określonych instytucji, korupcja, bieda i brak empatii wobec słabszych, nie mówiąc już o wciąż tych samych problemach kobiet, zmagających się samotnie z okrutnym i bezdusznym światem mężczyzn. Wszystko tak samo jak w filmach moralnego niepokoju, w "Personelu" Krzysztofa Kieślowskiego, "Aktorach prowincjonalnych" Agnieszki Holland czy "Indeksie" Janusza Kijowskiego. Filmy te były sygnałem śmiertelnej choroby, która toczyła polski system polityczny i społeczny dekady gierkowskiej. Uprzedzały bieg wypadków. A wypadki te to nic innego niż wielki bunt z lat 1980-81, powstanie Solidarności i załamanie się poprzedniego systemu.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.