#JaTeż, #TyTeż, #OneTakże
Histeria wokół molestowania związana z #MeToo to nie tylko wyzwalająca deklaracja doznanych krzywd. To także frustracja związana z latami prób, by przez kilka chwil w życiu nie być piersiami, pupą albo starą postprodukcyjną babą, ale po prostu, jak człowiek, być człowiekiem
Czy ja też? Oczywiście, że #MeToo, co nikogo już nie dziwi ani nie wstrząsa w obliczu tsunami kobiecych wyznań w internecie. Dla tych, co jeszcze nie słyszeli: #MeToo to hashtag, jaki - za namową aktorki Alyssy Milano wstrząśniętej doniesieniami o licznych gwałtach hollywoodzkiego magnata Harveya Weinsteina - umieszczają w mediach społecznościowych kobiety, które doświadczyły jakiejkolwiek formy molestowania seksualnego. Skala zjawiska okazała się szaleńcza. Miliony kobiet ujawniły, że je molestowano, na profilach prywatnych i publicznych, czasem pisząc o swojej historii, częściej po prostu oświadczając, że "one też". Wśród nich aktorki, działaczki polityczne, pracownice uniwersytetów, celebrytki, intelektualistki, dziennikarki. Amerykanki, Polki, Rosjanki, Szwedki i Nigeryjki. Wygląda na to, że przemoc seksualna jest wszędzie, nawet w najbardziej hermetycznych enklawach progresywno-liberalnych, takich jak zachodni przemysł filmowy czy północnoamerykańskie uczelnie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.