Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Poszła do prezydenta, ale się nie cieszyła

20 września 2017
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Kilka lat temu działałem w studenckim samorządzie. Przypadł mi w udziale zaszczyt zaopiekowania się profesorem z zagranicy. Wielki autorytet w swojej dziedzinie. Okazało się, że wybitny naukowiec nie potrafił zapłacić za kawę w automacie, a znalezienie sali wykładowej było dla niego wyzwaniem większym niż napisanie książki. Jest też bardzo znany polski profesor, który naukowo interesuje się zmianami społecznymi w kontekście dostępu Polaków do internetu, a nie potrafi obsługiwać komputera, a do myszki podchodzi jak do jeża.

Dlaczego o tym piszę? Bo tak samo jest z prof. Małgorzatą Gersdorf, pierwszą prezes Sądu Najwyższego. Jest wybitnym naukowcem, świetnym prawnikiem. Ale swoją działalnością "na urzędzie", dezorientacją w życiu publicznym raz za razem ośmiesza instytucję, którą reprezentuje.

W poniedziałek prezes poszła do Pałacu Prezydenckiego. Uroczystość podniosła: przyjęcie ślubowania od nowego sędziego Trybunału Konstytucyjnego.

Rzecz w tym, że prof. Gersdorf go nie uznaje. Uważa, że wybrano dublera dublera, bo nowo powołany Justyn Piskorski zastąpił na stanowisku zmarłego Lecha Morawskiego, który z kolei zajął obsadzone już miejsce.

Wyszło więc na to, że pierwsza prezes Sądu Najwyższego uznała racje głoszone przez Prawo i Sprawiedliwość od wielu miesięcy. Gdy prof. Gersdorf się zorientowała, jak została odebrana jej obecność w pałacu, postanowiła, że Sąd Najwyższy wyda w tej sprawie oświadczenie.

Zacytujmy fragment: "proszę o przyjęcie zapewnienia, że w trudnym okresie stresów i przepracowania, każdemu z nas zdarzają się kroki podjęte bezrefleksyjnie, z przeoczeniem specyficznych uwarunkowań, które powinny być brane pod uwagę w działalności publicznej pierwszego prezesa Sądu Najwyższego".

Wychodzi więc na to, że prof. Gersdorf poszła na spotkanie z głową państwa z przepracowania. I - parafrazując doskonałego Andrzeja Seweryna, wcielającego się w "Uchu Prezesa" w postać wicepremiera Jarosława Gowina - co prawda poszła, ale się nie cieszyła.

Pozostaje mieć nadzieję, że mniej doświadczeni koledzy po fachu pani profesor, czyli liniowi sędziowie, mają mniej od niej na głowie. I są bardziej wypoczęci. Nie chciałbym trafić przed ich oblicze i ucierpieć tylko wskutek tego, że akurat byli przepracowani.

Raptem kilkanaście tygodni temu dziesiątki tysięcy Polaków paliło świece w ramach solidarności z bracią sędziowską. Małgorzata Gersdorf po zawetowaniu ustawy przez prezydenta Andrzeja Dudę powiedziała, że wraz z kolegami jest dłużniczką społeczeństwa. Szkoda, że tak szybko rozmieniła ten kredyt na drobne.

@RY1@i02/2017/182/i02.2017.182.00000030c.801.jpg@RY2@

Patryk Słowik

dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.