Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Spóźnione ramię efektywności

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Trzy tygodnie temu napisałem felieton ("Prawo wymuszonego poboru", DGP z 15 maja) poświęcony spółce Skotan oraz zaproponowanej przez jej zarząd emisji akcji. Planowano, że zostanie uchwalona emisja akcji w trybie prawa poboru. Stało się inaczej, na walnym zgromadzeniu, tydzień temu, jedynym istotnym udziałowcem był Roman Karkosik (94,4 proc. zarejestrowanych akcji). Akcjonariusze, czyli głównie on, nie podjęli uchwały w sprawie tej emisji. Spółka nie otrzyma więc nowych środków, musi zwrócić część dotacji, a wszystko to przy ujemnych kapitałach własnych. Jak sądzę, członków jej zarządu i rady nadzorczej, powołanych właśnie na nową kadencję, czeka teraz walka o przetrwanie. Czyli działanie na spowolnienie, oddalenie i zażalenie, a jak się uda, to i na przedawnienie.

Można zastanawiać się, na ile brak ratunkowej emisji w Skotanie związany jest z tym, że pięć dni po opisanym ZWZ jej główny udziałowiec usłyszał zarzuty manipulowania akcjami Krezusa, spółki ze swojej stajni. Takie sprawy nie są łatwe. Cztery lata temu pojawiły się zarzuty wobec Romana Karkosika, które dotyczyły sztucznego zawyżania obrotów akcjami Boryszewa. To była jedna z ciekawszych operacji na rynku, ale nie wiem, czy da się udowodnić, że złamane zostało prawo i doszło do manipulacji.

W 2013 r. Boryszew wchodził do indeksu WIG20. A to dla spółek giełdowych nobilitacja. Takie akcje kupują fundusze, które replikują skład indeksu, oraz arbitrażyści zwani koszykarzami. Indeks WIG20, a także siostrzane mWIG40 i sWIG80, jest konstruowany na podstawie specjalnego rankingu. Jest on oparty w 40 proc. na kapitalizacji, czyli wartości rynkowej spółki, a w 60 proc. na wielkości obrotów w jej handlu akcjami na giełdzie.

Zasady tworzenia indeksów są znane wszystkim, każdy z wyprzedzeniem może zbudować własny ranking. I może przewidywać, że jakieś spółki będą z danego indeksu wykluczone. A to spowoduje strukturalną podaż akcji ze strony dużych inwestorów. Chyba że... wzrośnie kapitalizacja lub zwiększą się obroty w handlu tymi akcjami.

Kapitalizacja zależy od notowań i ich ciągnięcie w górę jest ryzykowne. Jest też coraz bardziej kosztowne, bo im akcje droższe, tym więcej chętnych do ich sprzedaży: kupujemy coraz drożej i coraz więcej. Pozostaje więc zwiększenie obrotów. W tym można pomóc, handlując akcjami pomiędzy dwoma powiązanymi ze sobą inwestorami lub w jakimś innym układzie. Zaletą takiego rozwiązania jest to, że nie zwiększamy znacząco zaangażowania w spółce. Kosztem są jedynie prowizje maklerskie. Jest też ryzyko prawne, że ktoś zarzuci manipulację polegającą na składaniu zleceń wprowadzających w błąd.

Opisane transakcje na akcjach przeprowadzono w kwietniu 2013 r., obroty wzrosły pięciokrotnie, a po rozliczeniu wszystkich transakcji stan posiadania inwestorów (męża i żony) był taki sam. Miesiąc później KNF poinformowała o podejrzeniu popełnienia przestępstwa i przekazaniu sprawy do prokuratury. Dwa lata później, w wrześniu 2015 r., skierowano sprawę do sądu. I tam proces się ciągle toczy.

Teraz prokuratura przedstawiła zarzuty popełnienia przestępstwa w Krezusie. Dotyczą manipulowania akcjami od lipca do listopada 2012 r. Sprawa jest znacznie trudniejsza do udowodnienia, bo działano w trójkącie, ceny wzrastały, zaś zlecenia kupna i sprzedaży nie były symetryczne.

W swoim komentarzu do informacji o postawionych zarzutach Roman Karkosik uznał, że działania prokuratury są "szerszą kampanią" prowadzoną przez KNF, zmierzającą do zdyskredytowania go "jako wiarygodnego oraz szanowanego biznesmena i inwestora". I tę część oświadczenia rozumiem. Później jednak zagroził, że wycofa spółki, które kontroluje, z publicznego obrotu. I tego nie rozumiem: wycofanie spółek z publicznego obrotu oznacza konieczność ogłoszenia wezwań do sprzedaży ich akcji przez pozostałych inwestorów. Czy to oznacza, że odkupi od inwestorów wszystkie akcje Skotanu, Krezusa, Impexmetalu, Alchemii i Boryszewa? Bo przez dwadzieścia lat to głównie te akcje emitował.

@RY1@i02/2017/107/i02.2017.107.00000130b.801.jpg@RY2@

Artur Sierant

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.