Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

To nie wina Tuska

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Leszek Miller napisał w "Super Expressie" felieton na temat przyjazdu Donalda Tuska na Dworzec Centralny - i chyba tylko w Polsce jest możliwe, aby jeden były premier pisał felieton o innym byłym premierze. W każdym razie wyszło interesująco. Z polskich szefów rządu pisaniem artykułów parali się też Jan Krzysztof Bielecki, Tadeusz Mazowiecki, Jarosław Kaczyński, Jan Olszewski - tylko jednak Miller ma zacięcie felietonowe i filuterne. Żałować wypada, że premierem nie został nigdy Ludwik Dorn...

Miller przypomina dwa wielkie powitania na dworcu w Warszawie. W 1918 r. przybył w listopadzie Józef Piłsudski. Znane zdjęcie, które ilustruje ten fakt, to przekłamanie o tyle, że latami reprodukowane jako "powitanie Komendanta po powrocie z twierdzy w Magdeburgu" w rzeczywistości pokazuje przyjazd Piłsudskiego nie z Magdeburga, lecz z Krakowa, i nie w 1918, ale w 1916 r. W listopadzie tłumów nie było, za to było ciemno, zimno i pusto. Drugi wielki przyjazd to powrót Gomułki z Moskwy w listopadzie 1956 r. Z "radzieckimi towarzyszami" odbyły się rozmowy, z których wynikło, że "towarzysze polscy" będą budować komunizm bez interwencji wojskowej ZSRR.

Piłsudski w 1916 r. i Gomułka w 1956 r. przyjeżdżali do Warszawy z ważnym dla narodu projektem. Komendant - z projektem zaangażowania Polaków z zaboru rosyjskiego w koalicję z Niemcami i Austro-Węgrami. "Wiesław" z projektem wygaszenia nadziei niepodległościowych w zamian za PRL bez terroru. Donald Tusk żadnego porównywalnego planu z Sopotu nie wiózł. Trudno mieć o to do niego pretensję, w końcu ma posadę za granicą i nie będzie jej narażał z powodu kapryśnych przecież emocji witających go na peronie Polaków. Nasz były premier ma wiele uroku i niepośledni dar wypowiedzi. Nic z tego nie wyniknie poza niepokojem w Platformie Obywatelskiej. Nie wina to też Tuska (!), że wielu rodaków chciałoby go widzieć w roli wybawcy, roli, do której zagrania nie ma on akurat żadnej ochoty.

@RY1@i02/2017/078/i02.2017.078.000003300.801.jpg@RY2@

Jan Wróbel

dziennikarz i publicysta

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.