Syn adiutanta Hitlera blisko ścisłości
P otrzeba ścisłości” sformułowana przez Zbigniewa Herberta oznacza podjęcie próby precyzyjnego określenia liczby ofiar „władzy nieludzkiej”. Zimno, bez liryki ‒ pisze o tym Hannah Arendt, która podczas procesu Eichmanna zauważyła jego skłonność do popadania w patos i generalizacje, które pomagały uciec mu od odpowiedzialności za konkretny, czy też jak powiedziałby Herbert ‒ ścisły ‒ los Kowalskiego czy Blocha.
Pojawienie się w piątek w warszawskim Domu Bez Kantów niemieckiego ambasadora w Polsce Arndta Freytaga von Loringhovena na organizowanej przez Instytut Pileckiego ekspozycji „Zawołani po Imieniu” (opowiadającej historie Polaków zamordowanych w czasie II wojny światowej za pomoc udzielaną Żydom) daje nadzieję, że po trzech dekadach tandety pojednania polsko-niemieckiego zaczniemy wchodzić w etap „ścisłości”.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.