Kto bogatemu zabroni
Hasła otwartości głoszą często ludzie, którzy na masowej imigracji zyskają, a więc przede wszystkim ci, którym zależy na taniej sile roboczej
Ci, którzy dziś zadają pytania o długofalowe skutki imigracji, z miejsca dostają łatkę ksenofobów. Rozmowa na ten temat jest w zasadzie wykluczona. Sprawę pogarszają politycy zarówno partii rządzącej, jak i opozycji, którzy przed wyborami zaczynają grać imigrancką kartą. A pytań jest naprawdę wiele. Czy Polska przewiduje jedynie imigrację czasową, czy może w niedługiej przyszłości odbędzie się akcja łączenia rodzin? Jak dokładnie zwolennicy masowej imigracji zamierzają zapobiegać konfliktom społecznym znanym z Europy Zachodniej (bo samo hasło „polityka integracyjna” to za mało)? Zamiast pogłębionej dyskusji mamy jak mantrę powtarzane hasło, że „Polska potrzebuje imigrantów” i „trzeba uprościć procedury”. Nasza gospodarka ma potrzebować napływu ciągle nowych pracowników z coraz dalszych krajów świata, bo inaczej „przestaniemy się rozwijać”, a już na pewno „nie będzie kto miał pracować na nasze emerytury”. Wygłasza się te slogany zazwyczaj bez prób odniesienia się do wątpliwości, które społeczeństwo ma prawo mieć.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.