Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Inwigilacyjna koza została wyprowadzona

29 stycznia 2023
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Wiem, że popularny szmonces z wyprowadzeniem kozy jest w ostatnich latach zbyt często przywoływany, ale obserwując prace nad przepisami inwigilacyjnymi, trudno uciec od tego skojarzenia. Pod koniec zeszłego tygodnia rząd zapowiedział poprawki do projektu ustawy – Prawo komunikacji elektronicznej, która pierwotnie miała znacząco zwiększyć zakres inwigilacji. Już nie tylko operatorzy telekomunikacyjni, lecz także dostawcy takich usług, jak: e-mail, komunikatory czy czaty, mieli przechowywać przez 12 miesięcy na swych serwerach pewne dane i na żądanie udostępniać je policji, CBA, ABW czy KAS. Po licznych protestach postanowiono się wycofać z tego pomysłu i pozostawić regulacje mniej więcej zbliżone do obecnych. Tylko telekomy będą więc miały obowiązek retencji billingów czy też danych lokalizacyjnych.

Pobieżny obserwator mógłby uznać, że prywatność obywateli została obroniona. Tyle że tak nie jest. Przepisy, które pozostaną, i tak pozwalają na powszechną inwigilację. W 2021 r. policja i inne służby sięgnęły po 1,8 mln naszych danych, sprawdzając, z kim i kiedy rozmawialiśmy, do kogo wysyłaliśmy SMS, gdzie się w tym czasie znajdowaliśmy. Ot tak, bo miały na to ochotę. Bez podawania powodu, bez jakiejkolwiek kontroli sądowej. Służby nikomu nie muszą się tłumaczyć, dlaczego sprawdzają, z kim Wikariak rozmawiał przez telefon i gdzie wówczas był.

Z tej perspektywy prawdę mówił pod sekretarz stanu ds. cyfryzacji podczas I czytania w Sejmie, gdy przekonywał, że projekt w zasadzie nic nie zmienia.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.