Dziennik Gazeta Prawana logo

Kultura medialnego linczu. O mechanice nagonek

16 września 2018

P o lską opinią publiczną wstrząsają co jakiś czas skandale czy to korupcyjne, polityczne, czy też obyczajowe. Większość kończy się niczym – nikt nie jest skazany ani nikt nie poczuwa się do tego, by przeprosić. „Nie wypada” wypadło z obiegu. W tej sytuacji niejako naturalne jest, że w opinii publicznej pojawia się głód sprawiedliwości czy też może nawet bardziej staromodnej przyzwoitości. Niestety głód ten zaspokajany jest zjawiskiem, które jest zaledwie podłym ersatzem obydwu. Oto sprawiedliwość i przyzwoitość zastępuje w Polsce coraz częściej lincz medialny.

Dwa lata temu prezesa Narodowego Centrum Studiów Strategicznych Jacka Kotasa oskarżono o związki z biznesmenem, który, jeśli wierzyć doniesieniom medialnym, miał mieć co najmniej dwuznaczne, podejrzane związki z Rosją. Jacka Kotasa łączyły z owym przedsiębiorcą związki biznesowe niemające nic wspólnego z Rosją. Nikt też nigdy nie udowodnił, że wiedział on o rosyjskich wątkach kariery biznesowej swego pracodawcy. Mimo to w poważnych wydawałoby się gazetach zaczęto nazywać go „rosyjskim łącznikiem”. Tak naprawdę zaś chodziło o to, by uderzając w Jacka Kotasa, uderzyć w jego poprzednika na stanowisku szefa NCSS, wiceministra obrony Tomasza Szatkowskiego, a przez niego z kolei zaatakować ówczesnego ministra obrony narodowej. Właściwego celu nie zrealizowano, ale przy okazji zlinczowano Jacka Kotasa. Walka z ministrem Macierewiczem, który – dodam w tym miejscu – nigdy ministrem nie powinien był zostać, usprawiedliwiała w oczach przyzwoitych wydawałoby się ludzi zniszczenie człowieka. To, czy był winny, czy nie, nikogo nie interesowało. Jacek Kotas obuduje karierę, ale zajmie mu to zapewne ca. 5 lat. Zakładając, że jest niewinny (a wszystko na to wskazuje) – szkoda człowieka.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.