Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Europa: dlaczego warto mieć nadzieję

7 czerwca 2024
Ten tekst przeczytasz w 8 minut

Kocham Europę. Uwielbiam jej krajobrazy, zabytki, różnorodność jej kuchni i mnogość języków. Mówiąc wprost, rzadko czuję się lepiej niż podczas podróży po Europie, czy to w polskich Tatrach albo nad estońskimi jeziorami, czy na wzgórzach Sycylii. Już we wczesnym dzieciństwie byłem przyzwyczajony do przekraczania granicy. Mój ojciec był Francuzem, a matka Niemką. Nic nie sprawiało mi większej przyjemności, niż kiedy w dzień wolny od szkoły mama podpowiadała mi, abym wyjechał z naszego alzackiego miasteczka i odwiedził babcię mieszkającą na drugim brzegu Renu. Przekraczanie granicy było jak życie pomiędzy dwoma światami. Nagle zmieniały się język, infrastruktura drogowa i kuchnia. Ojciec często opowiadał mi o II wojnie światowej, która odcisnęła piętno na nim jako młodym człowieku. W czerwcu 1944 r. jako cywil przeżył lądowanie w Normandii.Gdy przekraczałem próg domu mojej niemieckiej rodziny, czekała na mnie zgoła inna historia. Kiedy chodziliśmy na cmentarz, widywałem groby młodych mężczyzn zmarłych w Rosji. To nie byli francuscy polegli z opowieści ojca.

bde2d1b2-e50a-427b-8ef4-706d6c2b0687-38210414.jpg

Obcowanie od wczesnej młodości z dwiema sprzecznymi wersjami historii predestynowało mnie do tego, bym czuł się Europejczykiem i wybrał integrację jako przedmiot moich badań naukowych Moja socjalizacja naukowa w Europie była nadal socjalizacją „małej Europy” Zachodu. Kiedy w latach 1983–84 studiowałem w Kolegium Europejskim w Brugii, rektorem był polski uchodźca polityczny prof. Jerzy Łukaszewski, ale na moim roku było zaledwie dwóch polskich studentów. Jeden z nich spóźnił się na egzaminy, tłumacząc, że zatrzymały go komunistyczne władze, a Volkspolizei w NRD uznała za podejrzane, że w bagażniku polskiego fiata wiezie orzecznictwo Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, które służyło mu do powtórki z zajęć z prawa. Kiedy w Europie upadł komunizm, byłem naprawdę szczęśliwy. Moment ten był dla mnie doświadczeniem ponownego zjednoczenia i szansy na odkrycie świata, którego nie znałem. Lata, które potem spędziłem w Pradze, były jednymi z najlepszych w moim zawodowym życiu. Wtedy zrozumiałem, czym jest Europa Środkowa, a nawet czym było dla kształtowania Europy doświadczenie komunizmu za żelazną kurtyną.

Popierałem rozszerzenie Unii Europejskiej na wschód – we Francji, w której wielu postrzegało je jako nic więcej niż rozcieńczenie idei – i żywiłem wielkie nadzieje na zjednoczenie Europy. I muszę powiedzieć, że nie żałuję, kiedy porównuję, jak wyglądało życie w krajach Europy Środkowej w roku 1990 (wtedy zacząłem ją regularnie odwiedzać) i jak wygląda teraz. Oczywiście, podobnie jak wielu liberalnych intelektualistów, trochę zbyt szybko uwierzyłem, że demokracja i rządy prawa przyjmą się tu i nikt ich już nie zakwestionuje. Nie widziałem wystarczająco wyraźnie niezgodności, jaka zarysowała się między wynikającym z projektu europejskiego wyrzeczeniem się części niezależności a bardzo silnym pragnieniem odzyskania pełnej suwerenności narodowej w okresie postkomunizmu.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.