Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Pozostaje trzymanie kciuków

7 czerwca 2024
Ten tekst przeczytasz w 10 minut

T rzecia kampania wyborcza w ciągu pół roku nie była szczególnie merytoryczna. Debata przed wyborami europejskimi stała się konkursem na podgrzewanie żelaznych elektoratów. Nikt właściwie nie próbował przekonać nieprzekonanych, a działaniami profrekwencyjnymi zajmowały się tylko organizacje pozarządowe, i to też chyba głównie z obowiązku, gdyż ich kampanie były albo nudne, albo kompletnie kuriozalne – jak dwuminutowy filmik Akcji Demokracja, w którym bliżej niezidentyfikowani żołnierze gromadzą siłą ludzi w jakimś dole, następnie celują do nich z broni, ale uwięzieni sprytnie ratują się z tarapatów, podnosząc dłonie zaciśnięte na znalezionych w kieszeniach długopisach. Miało to dokładnie tyle sensu, co cała kampania przed wyborami do PE.

PiS postawił na otrzaskanych kombatantów – Kamińskiego, Wąsika, Obajtka czy Kurskiego – którzy idą do UE wyłącznie dlatego, że aktualnie nie mają nic do roboty, za to mają wiele zasług, które należy wynagrodzić. Oczywiście według logiki partyjnej. Koalicja rządząca postanowiła oddelegować ministrów zderzaków – Sienkiewicza, Budkę i Kierwińskiego – którzy mieli w rządzie do wykonania bardzo konkretne zadania i już sobie z nimi lepiej lub gorzej poradzili.

Problemem nie jest nawet to, że do PE wybiera się kilku ważnych ministrów i aż 154 parlamentarzystów. Ławki polskich partii politycznych są dramatycznie krótkie, więc podczas kolejnych wyborów uprawiany jest nieustanny recykling kandydatów. Najgorsze, że na „biorących” miejscach wystawiono akurat w większości osoby, które Unia interesuje tylko wtedy, gdy można ją wykorzystać na użytek polityki krajowej, a o temacie integracji europejskiej nie mają nic do powiedzenia.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.