Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Agenci Михаил i Антон. Będzie porażająco

22 maja 2024

K omisja przy KPRM, która zajmie się badaniem rosyjskich wpływów w Polsce, z pewnością skorzysta z podpowiedzi premiera. Donald Tusk – jeszcze zanim zaczęła ona działać – w „Faktach po Faktach” powiedział, że „nie interesują go barwy partyjne ewentualnych ustaleń personalnych”. Pech jednak chciał, że chwilę później padły nazwiska akurat dwóch osób w barwach partyjnych PiS – Antoniego Macierewicza i Michała Dworczyka (kto wie, może tak naprawdę Dworczykowa?). Rzeczywiście, wokół nich kręcili się dziwni ludzie – znów odwołajmy się do słów premiera – Leszek Sykulski (publicysta i autentyczny zwolennik budowania dobrych relacji z Federacją Rosyjską niezależnie od tego, jak a ona jest) i płk Krzysztof Gaj (doradca byłego szefa KPRM wychwalający aneksję Krymu).

To jednak nic w porównaniu ze skalą kolaboracji, której dopuścili się Macierewicz i Dworczyk. Pierwszy zasłynął z tego, że na polecenie Rosjan z uporem maniaka i nie zważając na wylewającą się na niego krytykę, budował nowy rodzaj sił zbrojnych – WOT. Kto wie, czy aby pomóc w opanowaniu Polski powiatowej, obrona terytorialna nie miała współpracować z lokalnymi kwiaciarniami i organizować finansowane przez Kreml przetargi na bukiety, które wdzięczna Rosji ludność miała wręczać czołgistom armii najeźdźczej. Dworczyk inaczej dał wyraz swojej miłości do Władimira Putina. Dla niepoznaki w marcu i kwietniu 2022 r. wypuszczał się do Kijowa i na Charkowszczyznę. A konkretnie pod Cyrkuny, gdzie okupacją trudnili się jego mocodawcy. Tam też – dla niepoznaki przekazywał Ukraińcom granatniki przeciwpancerne i amunicję. Już po wyzwoleniu północnych rubieży Charkowa i odepchnięciu Rosjan z Cyrkun, w maju 2022 r., z wyraźnym smutkiem na twarzy pozował do zdjęć na tle przejętych przez Ukraińców zapasów amunicji. W tym pocisków do systemów Grad.

I Macierewicz, i Dworczyk to specjaliści. Wiedzą, że w pracy operacyjnej w charakterze agenta kluczowa jest legenda. Dlatego cały czas konsekwentnie ją budowali. Jeszcze przed wojną dziwiłem się, gdy w Kijowie od osób z ministerstwa obrony słyszałem o działaniach Macierewicza. Trudno było zrozumieć, dlaczego jego ówczesny zastępca Tomasz Szatkowski (dziś przedstawiciel przy NATO) więcej czasu spędzał nad Dnieprem niż w Warszawie. A działo się to na długo przed rosyjską inwazją. Swoistym paradoksem była również współpraca w czasach Macierewicza Jednostki Wojskowej Komandosów z Lublińca z pododdziałami specjalnymi ukraińskiej piechoty morskiej, która obecnie broni Krynek na lewym brzegu Dniepru. Jeszcze większym zaskoczeniem okazała się obecność żołnierzy JWK w ośrodkach – stworzonego we współpracy z Polską rządzoną wówczas przez PiS – dowództwa sił specjalnych Ukrainy w podkijowskich Browarach. Byli oni tam nawet w dniu wybuchu wojny i jakiś czas później. Czego jednak nie robi się dla zamaskowania prawdziwych intencji. Można kreować naprawdę wszystko. Nawet wysłać na Ukrainę ponad 300 czołgów, aby zaspokoić oczekiwania Putina. W tej materii granicą jest tylko wyobraźnia.

Pozostało 57% treści
Możesz czytać nasze artykuły dzięki partnerowi PWC.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.