Moja babcia w banku
Wierzcie lub nie, ale Legia Warszawa potrafiła kiedyś całkiem nieźle grać w futbol. To była połowa lat 90. XX w.: stołeczny klub dwa razy zdobył mistrzostwo Polski i nawet zakwalifikował się (jako pierwsza polska drużyna) do Ligi Mistrzów. Pewną sensację wywołały wtedy słowa byłego legionisty Wojciecha Kowalczyka, który – poproszony o ocenę dokonań ówczesnego trenera Pawła Janasa – wypalił: „Mają taką mocną pakę, że nawet moja babcia wygrałaby z nimi mistrzostwo”.
Chodzą mi te słowa po głowie, gdy czytam poradniki przywództwa tworzone przez menedżerów najwyższego szczebla współczesnego kapitalizmu. Czy faktycznie byliby wszędzie tacy dobrzy? Czy rzeczywiście odnaleźliby się w każdych warunkach? Czy może jednak o ich sukcesie zdecydowało najzwyklejsze szczęście. Polegające na tym, że działali w branżach zasobnych, dysponujących zapleczem organizacyjnym oraz operujących w olbrzymiej skali. Krótko mówiąc: czy moja babcia (albo babcia Wojtka Kowalczyka albo też wasza) też by z sukcesami pokierowała dużym bankiem z Wall Street albo fintechem z Doliny Krzemowej?
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.