Brexit, czyli walka z tyranią kontynentu
O d razu przyznam, że pytania o brexit powodują u mnie potworne zażenowanie. Jako zdeklarowany Europejczyk uważam, że wyjście ze Wspólnoty jest tragedią i dla Wysp, i dla kontynentu. Gdyby sytuacja nie była tak poważna, byłaby zabawna. Eleganckie riposty spikera Izby Gmin Johna Bercowa na pustosłowie i grubiaństwo jej członków oraz pompatyczność przewodniczącego Izby Jacoba Rees-Mogga dostarczają przecież solidnej dawki rozrywki.
Znajomi (i nie tylko) cały czas zadają mi pytanie: dlaczego zwolennicy UE przegrali w 2016 r.? Według mnie przeważyło to, że Brytyjczycy utracili poczucie przynależności do wielkiej niegdyś nacji i nie zdołali odnaleźć się jako obywatele ponadnarodowej wspólnoty. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że wynik referendum jest skutkiem tego, że Unia nie zdołała stworzyć poczucia tożsamości dla swoich obywateli. Efekty tego zaniedbania są widoczne na całym kontynencie, zaś w Wielkiej Brytanii – z powodów historycznych – objawiły się najjaskrawiej.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.