Ameryko, kibicuj Chinom
P o lekturze najnowszego tekstu Brada DeLonga, ekonomisty z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley, aż prosi się o to, by sparafrazować Leszka Millera, pisząc, że „prawdziwe supermocarstwo poznaje się po tym, jak kończy, a nie po tym, jak zaczyna”.
Stany Zjednoczone nadal są supermocarstwem. Politycznym, militarnym oraz ekonomicznym. Ale nie są już mocarstwem z nieograniczonym potencjałem. I, jak przekonuje DeLong, nie będą. Od czasu uporania się ze ZSRR Ameryka zmaga się od dobrej dekady (a może i dłużej) z poważnym pretendentem do przejęcia po niej schedy. Chiny to kraj ambitny, ludny, głodny bogactwa i wpływów. Podobnie jak Ameryka 200 lat temu, gdy rzuciła wyzwanie Wielkiej Brytanii.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.