Przeciw przechwyceniu akademii
Ż yjemy w czasach spadku zaufania do wielu szacownych instytucji. To zjawisko można tłumaczyć na dwa sposoby. Jeden polega na mówieniu, że wszystkiemu są winni jacyś „oni”. W tej roli da się zawsze obsadzić jakichś „ruskich trolli”, „populistów” lub innych „antyszczepionkowców”. Można też pójść inną drogą – tak postanowili zrobić ekonomiści David Rapach i Bonnie Wilson z Uniwersytetu w St. Louis. A następnie zastanowić się, jak wiele jest powodów, dla których zaufanie do instytucji słusznie się obniża.
Rapach i Wilson przypominają klasyczną już pracę noblisty George’a Stiglera, który w 1971 r. zwrócił uwagę na zjawisko „przechwycenia regulacji”. Ten chicagowski naukowiec pisał, że wprowadzając nowe przepisy, decydenci mają na uwadze interes publiczny. Przynajmniej w teorii. Jednak w praktyce grupy interesu, których regulacje dotyczą, mają wiele sposobów, aby je przechwycić. Kierują procesem legislacyjnym tak, aby nowe przepisy nie tylko im nie szkodziły, lecz wręcz działały na ich korzyść. Za sprawą tej konstatacji Stigler w latach 70. i 80. stał się jednym z ulubionych ekonomistów wszystkich, którzy głosili potrzebę daleko posuniętej deregulacji gospodarki.
Mniej więcej cztery dekady później inny chicagowski ekonomista Luigi Zingales zaczął wyciągać z klasycznej tezy Stiglera swoje własne i bardzo ciekawe wnioski. Skoro rozmaite silne grupy interesu z taką łatwością mogą przejąć proces demokratycznego stanowienia prawa, to w zasadzie jeszcze łatwiej jest im przejąć i podporządkować swoim celom szeroko rozumiany świat nauki oraz wiedzy eksperckiej. Wtedy nie muszą nawet korumpować polityków ani urabiać opinii publicznej przez przychylne im media. Wystarczy, że szacowne instytucje (think tanki, uniwersytety, instytuty) przedstawią takie uzasadnienia polityk, które będą lobbystom na rękę. Na przykład – większość ekonomistów powie, że niskie podatki to dobre podatki. Albo że nierówności działają pobudzająco na gospodarkę. I gotowe.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.