Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

A niech mnie Hyundai kopnie

Hyundai Kona electric
Hyundai Kona electric
23 maja 2019
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

T rzy lata temu premier Mateusz Morawiecki obiecał, że w 2025 r. po polskich drogach będzie jeździł milion samochodów elektrycznych. Żeby ten ambitny cel osiągnąć, to koncerny muszą sprzedać, a klienci kupić jeszcze jedyne 999 127 aut. Pestka! Bo lada chwila będziemy mieli własny pojazd na prąd. Jeszcze nie wiadomo, jak będzie wyglądał, kto go zbuduje i czy będzie miał cztery koła, ale już wiadomo, czego oczekują Polacy.

Spółka Electro Mobility Poland (EMP) przeprowadziła badania, z których wynika, że wóz powinien być modnym kompaktowym SUV-em, wyróżniającym się stylem i zwracającym na siebie uwagę na ulicy. Do tego powinien być wygodny i komfortowy, dynamiczny, bardzo dobrze wykonany, niedrogi oraz przejeżdżać na jednym tankowaniu 300–400 km. Wniosek, jaki wysnuła EMP z badań, jest taki, że auto elektryczne musi spełniać te same warunki, co spalinowe. Szok i niedowierzanie! Naprawdę? Równie dobrze spółka mogła zapytać 1,5 tys. osób o to, czy koło nadal powinno być okrągłe. I byłaby niezmiernie zdziwiona tym, że 100 proc. respondentów odpowiedziało „tak, powinno pozostać okrągłe”.

Przepraszam, ale czego się spodziewaliście? Że chcemy jeździć czymś w rodzaju rusztowania malarskiego z doczepionymi trzema kołami, wykonanym z tego, co znajdziecie w kontenerze na śmieci, z silnikiem z maszynki do mięsa i dwoma bateriami AAA w miejscu akumulatorów z prawdziwego zdarzenia? Żeby poznać motoryzacyjne gusta Polaków, nie trzeba wydawać pieniędzy na żadne badania. Wystarczy zerknąć na listę najchętniej kupowanych przez nich samochodów. Gdybyście to zrobili, wiedzielibyście, że nasz ideał to połączenie dacii, skody i toyoty. Wniosek? Powinniście zrobić auto, które będzie praktyczne i uniwersalne jak duster, wykonane porządnie jak octavia i niezawodne jak corolla. Niestety, sądząc po waszych dotychczasowych dokonaniach, mam realne podstawy, by przypuszczać, że wszystko byście pochrzanili. W efekcie polski samochód elektryczny byłby praktyczny jak toyota IQ, miał jakość dacii 1300 i był niezawodny jak skoda favorit. A urodę odziedziczyłby po karpiu z odrąbaną głową.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.