Uratować narodowy skarb
Gdy oddziały pancerne Wehrmachtu były już na drogach do Kielc i Łodzi, w skarbcu Banku Polskiego na ulicy Bielańskiej w Warszawie wciąż znajdowało się 20 ton złota, wartego niemal 100 mln ówczesnych złotych
Gdyby nasze złoto wpadło w ręce Niemców, znacznie poprawiłoby sytuację III Rzeszy, która do walki z Polską rzuciła wszystko, co miała. Nie cały narodowy skarb pozostał w stolicy. Do 4 września ulokowano w Siedlcach, Brześciu, Zamościu i Lublinie aż 59 ton. Na tym możliwości ewakuacji skończyły się. Pozostawała improwizacja.
Zadanie ratowania złota z Warszawy wzięło na siebie trzech oficerów w stanie spoczynku. Pierwszym był Ignacy Matuszewski, szef wywiadu wojskowego w czasie wojny z bolszewikami, a później m.in. minister skarbu i prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Jego żoną była lekkoatletka Halina Konopacka, pierwsza polska złota medalistka olimpijska. Towarzyszyli mu Adam Koc, wcześniej wiceminister skarbu i prezes Banku Polskiego oraz Henryk Floyar-Rajchman, były minister przemysłu i handlu oraz poseł na Sejm. Przedstawili swój plan premierowi Felicjanowi Sławojowi Składkowskiemu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.