Co jest w tym Hayeku
S ą co najmniej dwa powody, by zwrócić uwagę na tę książkę Friedricha Augusta von Hayeka. Oba dotyczą wydawcy, tłumacza i autora wprowadzenia: Jakuba Chmielniaka.
„Denacjonalizację pieniądza” Hayek napisał w 1976 r. – był już wtedy legendą ekonomii, bo dwa lata wcześniej dostał Nobla. Zaczynali się nim interesować politycy w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii (za kilka lat nastanie czas reaganomiki i thatcheryzmu). Podczas wykładów na Uniwersytecie w Salzburgu zaczął się zastanawiać, co by było, gdyby pieniądz udało się zdenacjonalizować czy wręcz „odrządowić”.
W 1978 r. Austriak wydał rozszerzoną wersję pracy. I co? Żadnego odzewu. Bo choć w latach 80. i 90. Hayek został przez liberalnych polityków i ekonomistów uznany za proroka, to mało kto interesował się tą częścią jego późnego nauczania. Hayek pozostał słusznym biczem na etatystów i socjalistów, a jego idee służyły za uzasadnienie do rozmontowania kolejnych programów państwa dobrobytu czy do obniżek podatków dla najbogatszych. Ale w temacie polityki monetarnej wszystko szło w kierunku wskazań Miltona Friedmana, który zwolennikiem denacjonalizacji pieniądza nie był.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.