Katastrofa z przytupem
N ie mamy agencji kosmicznej i nie wysyłamy łazików, żeby eksplorowały Marsa. Na liście największych producentów ropy naftowej znajdujemy się mniej więcej na 783. miejscu. Nie wyspecjalizowaliśmy się w uprawie opium. Wyposażenie naszej armii jest takie, że na użycie jakiegoś sprzętu każdorazowo zgodę musi wydawać konserwator zabytków. No i – pomimo że w przeszłości mieliśmy całkiem imponujące dokonania motoryzacyjne – nie produkujemy własnego samochodu. Pesymiści i maruderzy są w stanie przez cały dzień, bez przerwy na oddech czy mrugnięcie oczami, wymieniać dowody na to, że nic poza Grunwaldem nam się nie udało i nie jesteśmy w stanie podbić świata. Nie mamy niczego, co byłoby tylko nasze, a jednocześnie dzięki nam miałby to cały świat. I czego nigdy by nam nie zapomniał.
Rozumiecie, o czym mówię? Niemcy dali nam samochody, Koreańczycy – telewizory, lodówki i smartfony, Francuzi – wino i sery, Włosi – pizzę, Szwedzi – Ikeę, Norwegowie – fiordy, Czesi – Skodę, a Węgrzy – tokaja. Brytyjczycy mają fish & chips oraz Jamesa Bonda, Hiszpanie – jamón serrano, Chorwaci – ciepłe morze, a Szwajcarzy – scyzoryki, zegarki i czekoladki. Nawet Austriacy z czegoś słyną – z Hitlera, Fritzla i innych psychopatów. A my? Cóż, już nawet pod względem ilości wypijanej na głowę wódki wyprzedzają nas ponoć Brytyjczycy.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.