W kierunku metaspokoju
Dawno nie było w tym miejscu nic o ludzkim mózgu. A przecież bez niego ani rusz: nie wymyśli się biznesu czy innowacji, nie usprawni pracy. Posłuchajcie więc teraz metaspokoju. Książkę o nim napisała Justyna Żejmo.
Czym on jest? To wyższy poziom spokoju, który może osiągnąć ludzki umysł. Cel jest oczywiście na tyle piękny, że warto poświęcić mu życie. W praktyce pewnie nie całe, lecz trochę więcej uwagi w naszym codziennym tu i teraz. W tym sensie ta książka to rodzaj „przedlektury” przed innymi poradnikami, które – chętnie i często – w miejscu tym omawiam. Wspięcie się bliżej poziomu metaspokoju pomoże stworzyć warunki, w których inne poradniki łatwiej będzie przyswoić, a płynące z nich rady chętniej zadomowią się w waszych głowach oraz nawykach.
Po co nam mózg? – pyta Żejmo. Otóż nie jest – uwaga – organem potrzebnym przede wszystkim do myślenia. Potrzebujemy go – pisze autorka za amerykańską badaczką Lisą Feldman Barrett – „do kontrolowania ciała poprzez prognozowanie potrzeb energetycznych, jeszcze zanim się pojawią, co umożliwia efektywne wykonywanie opłacalnych ruchów i przetrwanie”. Zła wiadomość jest taka, że mózg może się w tym zadaniu pogubić – wystawiany na ekstremalne warunki zaczyna „robić bokami”. A ponieważ jest centrum układu nerwowego, to zanim się zorientujemy, że szwankuje, zaczyna destabilizować nasz organizm. Z „głowy” bierze się więc wiele autentycznych chorób i przypadłości, często niemających wiele wspólnego z wąsko rozumianym zdrowiem psychicznym.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.